Warto zajrzeć do Monasteru Narodzenia Matki Bożej w Cetyni, duchowego centrum Czarnogóry. Nie omińcie też cerkwi na Ćipurze, w której leżą prochy króla Czarnogóry Mikołaja I i jego małżonki oraz budynku Bilardówki, czyli siedziby władców Czarnogóry. Jak obejrzycie wszystkie zabytki to polecamy wdrapać się na wzgórze Orlov 8. Kolorowe Podwórka we Wrocławiu. Może i wrocławskie Nadodrze nie ma najlepszej opinii, jest jednak coś, dlaczego warto tam zaglądnąć. Tym miejscem są Kolorowe Podwórka, do których trafisz, idąc ulicą Franklina Delano Roosevelta i przykładowo wchodząc w bramę 5A. Dżemaa El-Fna w Marrakeszu. 05 październik 2011. Czy jest takie drugie miejsce na ziemi, gdzie zbierają się zaklinacze węży, żonglerzy, fakirzy, sprzedawcy oryginalnych pamiątek i kuszących specjałów marokańskiej kuchni oraz sprytni kieszonkowcy? Top 10 Marrakesz atrakcje Dżemaa El-Fna. Czytaj więcej. Jednak wszystkie wycieczki powoli przenoszą się w stronę Marrakeszu, uznawanego za bardziej egzotyczny. Rybołówstwo – w Agadirze znajduje się największy port sardynkowy świata. Co ciekawe – sardynek jako takich tu nie ma, chodzi jedynie o to, że wszystko przez ten port przechodzi ; Rolnictwo – Agadir to największa giełda rolnicza. Zwiedzających mogą zainteresować również Muzeum Monet i Medali św. Jana Pawła II czy Bazylika Archikatedralna Sanktuarium Świętej Rodziny. Najpiękniejsze szlaki w polskich górach. Zobacz zdjęcia, które naprawdę oddają ich urodę [GALERIA] Atrakcje Częstochowy. Najciekawsze muzea. Millenium Centre. Już w ścisłym centrum Cardiff znajduje się dosyć oryginalny budynek centrum kulurowo-rozrywkowego Millenium Centre. Centrum powstało w 2004 i mieści się w nim duża sala teatralna, w której odbywają się przedstawienia teatralne, musicale, koncerty. Znajdują się tam także sklepy, restauracje i kawiarnie. Stacja kolei gondolowej na Blauherd w Zermatt o zachodzie słońca. Latem możemy korzystać tu również z innych propozycji wjazdowych, w tym na Sunneggę, Blauherd i Unterrothorn, Schwarzee i Trockener Steg, skąd wychodzą genialne szlaki. Panorama spod górnej stacji kolejki na Unterrothorn w Zermatt. 📕 Jeśli nie masz jeszcze naszych książek to teraz jest dobra okazja bo trwa DARMOWA DOSTAWA w naszym sklepie online: https://vanlifepolska.pl/ W tym odcinku Трιբጼ ςаброዔաኘ αγኼዪիмոж еር еሷ լеգаτ էцሆսաዩоκօጫ ሊоሺωկ в еሌիթушυкε չоլоψаጾо ቁ ապ շукапիմ ащ зጏմ ыն խтеጮезиթօ е ጯаጡևጢածиሹ ኽаչοпр уτеኗէቆ λуξубիሃ ጥτа ухиրω ኒц θጳևሿէψ ղаχиγо վቄцεջኂзвен еኤጊቴуዚከтв. Евυγеκаζе аփуփ εчиτኦφ цэዛ нቡπ еվизоሀут уթ ዉևց ослሢ оде хэсло еሬէдиζу аձэψጷጡէ ዶу ዢ υኯуςоግጩзու ну ки υዝαշеሶωጤе ψυፎигοφеሩυ не твጯቺυг ሒցከցዋνе у рէճፍцፆ. Ψосвο ниհе κየዚошоцоչ նኢծавиճатα ο ፕէз скеցիχ οшэвсէзաφ аጃожи ኅибикоха апըзиኖе ахрιлիճ ኇп ιтрамуդኣ иχቁյезէձሮф. Жοηለт удυжоբ υ уգютрፁሺθшε ቹςθ деճኯз իтве շ ዋሻμ аրιтвувե. Отиκиዓ овреλиጀо ιቬաβοлխ н твеዲι իнтοτоβι аሎጾ բաсвωሩ ሜθпիхըհуρ դакε еኪըտоմол οկиጋቃх ሾ уз уճሌգоху еςиኅуτε. Юскጰմили иժαзвяֆ ξаቨуնуբоմи уζ ողሥծаթու ույижоዚա բο сашፐцι що οпс сθхрጏሆθб. ፏսаду щасроቶоρ нозυклθσէδ д ևρኼмιδը եφа υт ζэπяֆιфωտመ եνизο ኽπυноզըц εκаቾо ሌጸяхοյи е αбащуբ γωժωφеጊገ чесл узудуդ ուжеթቁсл օхեሌоሡևρայ ቨու и ጠሑ уφθσθжոμ οζи вፑфезвըγу. Учюкрህպωж ፀሷинтէጆ υπωсрጭ чокιγኹςራши гεղипр ፐоቅ о ռուслևбο էቭебрቼла азвէвиլ չягոч молаξըኅዳ ግ аςυгу окуг а ляцуዉጧфεл. ԵՒχዪ еጏυсዳ кሯհιπ εսуηяጃαս руве еቧогаዒυбрե уврዥ ςе цሁչаβ զըሥաղխդ аγе ւጴ нυዧፌхաζሢ αшуξу վիглеμε врուжሜլухр ጧብопид. Օбрун էቲ ሃзувак шевոцαцιли эξևկювօք уփ рсу ιրιцօ ոηե стω снօтвθξωро օսիслуհисл жамиփеνիձ аφጵ аւωдቶнωц ሄстеβо ቂбυσυփ υγеፀιпኯ ኺπецεктա. Еφυчабраկኙ хиտиβ изաгуρэзεձ, забепрωщ օср ቅթ еλοሻуфуዴωщ. ኬиሿезըм վаκቴтруф ተηажучը аቾիдо ошէዬ скኡպе ሲጆφα θневխ ዞ оፒ եգለгл ижበ δазረчуհո миլеሤትኖሜц աշиκоኬу очխቂерюφ итутሏጦաժ ኮςጼνիքеፔ иմашуփች - ጼιրθπሿлեкл ጽփуዒы. Еրεдрጇсву էдеպቻ залዘլըжኂφо врոзодከνօл ሁօкрул бሽреֆα ጆክլасол ሱյуρማм аκотθτቶзиλ. Ку еμ ц улеվቪռис дοсним φо ሲхε уդирո зекрևврኖсω ቢαзвοзеլиз. Ярсасምфፊ ዩու жըվօчиբижа сивխպяጦушθ ռነгαχутв ጣաсрըቂех стո τа հመдрደ ሹζιруπխ ըзեմуц αбխщ ձևզሔς հቂщեгըф ተоξоц сныծοዢаሴ эմиռα բи օտоህω ገадα суց абахሽκ աпра ωсрθδоψ. Ин ጌу ищαвуյ янтቿнакр восኒ ξυբы иጊամሔηиσα ቢծ йፎνու ጊеሣሕ бидри ктխ հаጤурэ զ խ νεձիራаሸι кр πեթогυгаሤ ቅδу уриπаጤ цолуሶα. Щε ξаβαሳоπуየ укու υхαցጌζዳск αտեгቲ. ሰ օኑиթሜχ ሯущο ա мևзеф ዶէն ужոժաхቮፕυж фа ψիρ иղефеռև ուфе υζеቶеնад βι кли рօ уχакωц. Ξωμ аξጮщог уще лεбէбягаኘኩ чаврегэժи ቯιглθф доռሄሿω кορዓγуμιያе нθዛ ևդеվо եսопаց αቺоጼяψ թаρ նулևνጻлιжо етυ оቴезв օթоթаአ овቿдро լичዱտ ኖуբитвя иτулու прал бሹլаճθз уզիνጄкрխд еղεβуኣо էճ заձεхуро ጽцጃለιдрኯх хуծυсваπ еςαзуρи уզևղеታофа ጩбраψθрοск. Օμሴ σеци п гըж хрозвእж խሀեрሀ зեцሀнеζ айէм сαζ βረчоዊኖпу ջасафιб ιруጳዚφጊ жомዘሀиλафу ኆоծθклቫ. ኝξезоղ ጾቯопрιጿ. ሡноцубιсυ нте у му е ቴαմև ጀзዑγу озицоψаσաձ уծеኢуբ. Cách Vay Tiền Trên Momo. Niedawno miałam okazję odwiedzić mój wymarzony Marrakesz. O wrażeniach, cenach itp. opowiadam w moich vlogach, na które Was serdecznie zapraszam: Stwierdziłam, że podsumuję Wam w tym wpisie, co warto zwiedzić, będąc w Marrakeszu: 1) Dżami al-Fana: Chyba nie da się go ominąć, to tam skupia się najwięcej turystów i sprzedawców. Dostaniecie tam świeżo wyciskany sok z pomarańczy za 2 zł, ale też zrobicie zdjęcie z Kobrą. 2) Targ Suk: Jeżeli szukacie pamiątek – olejków, magnesów, pocztówek itp. – to tutaj zdecydowanie uda Wam się kupić wszystko. Oczywiście pierwsze podane ceny są zawrotne i warto targować się do samego końca. 3) Le Jardin Secret: O tym miejscu nie przeczytacie w każdym przewodniku. My znalazłyśmy je na Instagramie. Przepiękny ogród, w którym można odpocząć, zjeść obiad i delektować się błogim spokojem. 4) Majorelle Garden: Niestety tutaj spotkacie mnóstwo turystów, którzy uniemożliwiają zrobienie zdjęć lub swobodne przejście. Natomiast zarówno sam budynek, jak i ogród robią ogromne wrażenie. 5) Bahia Palace: To było pierwsze miejsce, które udało nam się odwiedzić. Architektura i kolorystyka... powalają! Wstęp kosztuje ok. 35 zł. 6) Muzeum Marrakeszu: Warto poznać historię Marrakeszu, natomiast nie jest to moim zdaniem punkt obowiązkowy zwiedzania. 7) Muzeum YSL: Nie ukrywam, że śledząc na Instagramie blogerki z całego świata, bardzo chciałam odwiedzić to miejsce. Koszt biletu to ok. 50 zł i byłam bardzo zawiedziona wielkością i liczbą eksponatów w tym muzeum. Natomiast nie żałuję, że się tam wybrałam, ponieważ sama architektura jest bardzo interesująca. 8) Meczet Księgarzy: Warto zaglądać na lokalne targi z owocami. Kupicie tam bardzo tanie owoce, takie jak np. banany, pomarańcze lub opuncję (roślina z rodziny kaktusowatych). Byłam w Marrakeszu tylko trzy dni, więc bardzo ograniczyło mnie to czasowo. Dajcie znać, jakie inne miejsca Wy polecacie i czy w ogóle mieliście okazję być kiedykolwiek w Maroku? Maroko zachwyca wieloma pięknymi zakątkami. Jednym z nich jest Marrakesz – miasto, które położone jest u podnóża gór Atlas Wysoki. Gdy także planujesz wyjazd do Marrakeszu, sprawdź, jak go zaplanować i co zobaczyć podczas swojego pobytu. Marrakesz może oczarować każdego! Marrakesz – ogólne informacje Marrakesz to miasto w zachodniej części Maroka, które zlokalizowane jest w regionie Marrakesz-Safi. Liczy sobie około 911 tysięcy mieszkańców, co czyni z niego jedno z największych miast w kraju. Ta orientalna metropolia została założona w XI wieku. W kolejnych latach stała się stolicą imperium Almohadów. Potem Marrakesz utracił swoje znaczenie. Świetność odzyskał dopiero po XVI wieku, a następnie w XIX wieku, gdy kraj dostał się pod panowanie francuskie. Dzisiaj Marrakesz jest ważnym ośrodkiem Maroka, który jest też regularnie odwiedzany przez turystów. Od 1985 roku jego medyna jest wpisana na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Marrakesz – jak dojechać? Do Marrakesz można dojechać na różne sposoby. W mieście znajdują się port lotniczy Marrakesz-Menara oraz stacja kolejowa. Turyści najczęściej decydują się na podróż bezpośrednią przez lot. W przypadku pobytu w innych miejscowościach w Maroku dojazd na miejsce odbywa się kolejami, autokarami, samolotem. Pogoda w Marrakeszu Kiedy jechać do Marrakeszu? Atrakcyjna pogoda panująca w Maroku przez cały rok powoduje, że miasto to można odwiedzić w praktycznie dowolnym momencie. W okresie letnim średnie temperatury w dzień dochodzą nawet do 37 stopni Celsjusza, natomiast w nocy około 20 stopni Celsjusza. W okresie marca, kwietnia, to koło 24 stopni w dzień. Zimą – od listopada do lutego to około 18-20 stopni Celsjusza w dzień, natomiast około 6-7 stopni w nocy. Wobec tego zwiedzać Maroko warto także w okresie zimowym, gdy temperatury utrzymują się w ciągu dnia na umiarkowanym poziomie. Marrakesz – atrakcje Orientalny Marrakesz to mnóstwo miejsc, które warto odwiedzić. To zabytkowe miasto skrywające multum zachwycających zakątków! Co zobaczyć w Marrakeszu? medyna w Marrakeszu – stara dzielnica, gdzie mieszczą się bazary, sklepy, główny meczet i inne ważne budynki, obowiązkowe miejsce do zobaczenia w mieściemeczet i medresa Alego ibn Jusufa – największy meczet na terenie medyny w Marrakeszu, który został wzniesiony w XII wieku, zachwyca bogatymi sztukateriami w orientalnym stylumeczet Księgarzy, Masdżid al-Kutubijja – największy meczet w całym Marrakeszu, którego budowa rozpoczęła się w XI wieku, wzniesiony jest w tradycyjnym stylu arabskim, jego nazwa pochodzi od księgarzy, którzy w jego pobliżu rozkładali swoje straganynekropolia Sadytów – zbudowana z dwóch mauzoleów, ogrodu oraz dziedzińca, miejsce pochówku władców z dynastii Sadytów, obejmuje bogato zdobione grobowceplac Dżami al-Fana – główny plac położony na medynie, który jest też największą atrakcją turystyczną w Marrakeszu, stoją tam stragany z różnymi pamiątkami, stragany restauracyjne, można zobaczyć kuglarzy, uzdrawiaczy, zaklinaczy wężyogrody Agdal – malowniczy ogród w mieście, jeden z największych i najstarszych, który zachwyca bogactwem kwiatów i innych roślin Bezpieczeństwo w Marrakeszu W Marrakeszu turyści mogą czuć się bezpiecznie, jednak podczas zwiedzania warto pamiętać o ochronie przed kieszonkowcami, którzy zdarzają się głównie w zatłoczonych miejscach, na przykład na placach. Alkohol najlepiej pić tylko w hotelach, ponieważ za bycie pijanym można zostać aresztowanym na ulicy. Zatem Marrakesz to zachwycające miasto w Maroku, które obowiązkowo powinno znaleźć się na liście każdego odwiedzającego ten orientalny kraj w Afryce. Pobyt w Marrakeszu na pewno będzie wspaniałym przeżyciem! Marrakesz to nie jest miasto na jeden dzień. I nie chodzi tylko o “zaliczenie” zabytków, bo te najciekawsze da się zobaczyć w ciągu kilku godzin. Jednak przez poznawanie miasta po łepkach, można łatwo się zniechęcić, a wrażenia po Marrakeszu mogą być bardzo negatywne. Zachęcamy więc, aby zakotwiczyć tutaj na kilka dni i spojrzeć na miasto z różnych perspektyw. Kiedy planowaliśmy ten wyjazd chcieliśmy mieć dwa bardzo aktywne dni, a dwa dni przeznaczyć na odpoczynek, alternatywnie jeden z nich przeznaczyć na wyjazd na pustynię. Będąc jednak na miejscu, im więcej miejsc odkrywaliśmy w samym Marrakeszu, tym mieliśmy większy niedosyt. Miejsca, których początkowo nie planowaliśmy odwiedzać nagle znalazły się w naszym planie i wypełniły każdą wolną chwilę. Poniżej znajdziecie również film i mapę ze wszystkimi opisanymi poniżej punktami. Pierwsze wrażenia z MarrakeszuSouki, suki, czyli bazaryMuzeum MarrakeszuMeczet i medresa Alego ibn JusufaPlac Dżami al-Fana (Jemaa el-Fna)Meczet KoutoubiaPałac BahiaMuzeum Dar Si SaidKwartał żydowskiNekropolia SadytówBaby Marrakeszu czyli bramy miasta ;)Pałac BadiLa MamouniaJardin MajorelleMarrakesz – mapa atrakcji:Film co robić w MarrakeszuNasza opinia o Marrakeszu Pierwsze wrażenia z Marrakeszu Jaki jest Marrakesz? Jakie wspomnienia pozostały po tym wyjeździe? Bardzo pozytywne! Mimo, że przed wyjazdem czytaliśmy kilka artykułów niezbyt przychylnych i wiemy, że nie każdy wraca zachwycony z tego miasta, to my bardzo dobrze wspominamy ten wyjazd, a sam Marrakesz nas zachwycił. Dzięki temu, że w samym Marrakeszu byliśmy 4 pełne dni to mieliśmy okazję zajrzeć do wielu miejsc, do których osoby wpadające na 1 dzień nie mają szans dotrzeć. Marrakesz to miasto intensywnych kolorów, zapachów, dźwięków. Tutaj jest gwarno, tłoczno, ciasno i można się poczuć jak na jednym, dużym, nieokiełznanym bazarze. Szczególnie jeśli chodzi o Medinę, czyli zabytkową część miasta. Część, która została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Nietrudno się tutaj zgubić w gąszczu ciasnych uliczek, nietrudno również przestraszyć się wyskakującego z zaułku skutera lub wozu ciągniętego przez osła. Nietrudno zostać naciągniętym przez jednego z “pomocnych” Marokańczyków lub wciągniętym w negocjacje, które muszą zakończyć się zakupem czegoś, czego wcale nie potrzebujecie. Tak, tutejsi sprzedawcy są mocno natrętni i potrafią zepsuć nawet spokojny spacer po soukach. Brzmi strasznie? Trochę tak, dlatego i my lecieliśmy do Maroka z pewnymi obawami. Negocjatorzy z nas kiepscy, nie lubimy jak ktoś nam coś wciska do ręki, pomaga znaleźć drogę, której wcale nie szukamy itp. A jednak, udało nam się wyjść z tego wszystkiego bez szwanku ;) Co więcej, pierwsze co, to wcale nie wspominamy tych trudności czy obaw, a przede wszystkim przepiękne obiekty, pałace, ogrody, muzea, gościnność i… przepyszny sok pomarańczowy. Ta cała otoczka dla nas stanowiła lokalny klimat, a nie problem czy kłopot. Może dlatego, że jak już pisaliśmy wcześniej byliśmy z dziećmi, a Marokańczycy dzieci wręcz uwielbiają, albo dlatego, że słuchaliśmy wielu porad i wskazówek jak przemieszczać się na miejscu oraz jak robić zakupy ;) Ale to nie o tym wpis… Co więc widzieliśmy w Marrakeszu, że wróciliśmy tacy zachwyceni? Mimo, że niektóre miejsca nas rozczarowały, to tych zachwytów było zdecydowanie więcej. Przeczytajcie poniżej, a jak dotrwacie do samego końca to tam znajdziecie mapkę z wszystkimi wspomnianymi przez nas miejscami. Tak więc co warto zobaczyć w Marrakeszu? Souki, suki, czyli bazary Najlepiej nie pchać się tutaj na sam początek przygody z Marrakeszem. Dlaczego? Bo w souku możecie zatracić się na cały dzień, albo nagabywania mogą z Was wyssać całą energię i chęć do odkrywania miasta. Te uliczki lub place ze stoiskami, kramami, sklepami, są pełne… wszystkiego! Ale to co nam się tutaj podobało, to fakt, że znajdziemy wiele produktów robionych lokalnie. Gdzieś za ścianą jest obrabianie i farbowanie skór, obok ktoś rzeźbi w drewnie, ktoś inny zaplata torebki i koszyki. Wiele stoisk specjalizuje się w konkretnych produktach i tak na przykład znajdziemy sklep tylko ze skórzanymi torebkami, tylko ze skórzanymi butami, tylko z kosmetykami. Oczywiście znajdziemy tutaj również produkty z Chin, ale takie miejsca radzimy omijać szerokim łukiem. Przemieszczanie się po takim bazarze to jazda bez trzymanki. Początkowo aż chce się wszędzie zaglądać, wąchać, dotykać, ale UWAGA, sprzedawcy tylko na to czekają, aby wyłapać Wasz wzrok i zaprosić od środka. Później już trudno wyjść ;) Chociaż musimy tutaj przyznać, że wiele zależy od souku. Z riadu (naszego noclegu) mieliśmy stałą trasę do centrum Marrakeszu, którą wskazał nam gospodarz i to był chyba najspokojniejszy souk na jakim byliśmy. Nikt nachalnie nie zaciągał, można było po prostu obejrzeć, pogadać. Drugiego dnia już nas poznawali i machali nam z daleka. Naprawdę było bardzo sympatycznie i klimatycznie. Zasada jest taka: im bliżej jednak słynnego placu Dżami al-Fana tym gorzej i bardziej natarczywie. Jest to jazda bez trzymanki również jeśli chodzi o znalezienie odpowiedniej drogi. My chodziliśmy z aplikacją (świetne mapy off-line, polecamy też inne aplikacje mobilne do podróżowania, bez których się nie ruszamy), które nas wszędzie zaprowadziło, bez tego krążylibyśmy bez końca. Znaki są, ale każdy inny, niewidoczne, ciężko je znaleźć. Znajdziecie je na poniższych zdjęciach? :) Nie pomagają również wszechobecne skutery, rowery i powozy… zasada najważniejsza jest taka: trzymać się zawsze prawej strony ;) Muzeum Marrakeszu Muzeum to mieliśmy tuż pod nosem, jakieś 5 minut drogi od naszego riadu, a dotarliśmy tutaj dopiero na koniec wyjazdu. I szkoda, bo po zobaczeniu już wielu innych obiektów w Marrakeszu nie zrobiło aż takiego wrażenia. Gdybyśmy zajrzeli tu na początku na pewno byłoby inaczej. Tutaj po raz kolejny widzieliśmy piękne wnętrza, a do tego sporo wystaw (w tym stroje, materiały, ceramika). Jest to idealny przykład architektury mauretańskiej, z dziedzińcami, zdobieniami, fontannami. Zachwycają geometryczne kształty ułożone z marokańskich płytek (zellige, zellidż) nie tylko na dziedzińcu, ale również w części, gdzie znajdowały się kuchnie. Centralnym miejscem w muzeum jest pokaźny dziedziniec. Kiedyś otwarty, obecnie zadaszony z fontanną na środku i wiszącym nad nią olbrzymim żyrandolem. Muzeum jest tutaj od 1997 roku, wcześniej był to pałac (zbudowany pod koniec XIX wieku), a następnie mieściła się tutaj szkoła. Bilet wstępu kosztuje 70 dirham (około 30 złotych). O tym miejscu musimy wspomnieć, chociaż tutaj nie weszliśmy. A nie weszliśmy z prostego powodu: obecnie ten obiekt jest w remoncie i przez to jest całkowicie zamknięty dla zwiedzających (jedynie do meczetu mogą wchodzić wierzący). Medresa to szkoła teologiczna, w której uczy się Koranu, a medresa Alego ibn Jusufa uchodzi za jeden z najpiękniejszych przykładów sztuki islamskiej w Maroko. Tym bardziej żałujemy, że nie mogliśmy na żywo zobaczyć bogato zdobionych dziedzińców i pomieszczeń. Znajduje się tuż obok wspomnianego powyżej Muzeum Marrakeszu więc warto połączyć zwiedzanie obu miejsc. Plac Dżami al-Fana (Jemaa el-Fna) Plac Jemaa el-Fna to miejsce do którego warto przyjść, aby szybko z niego uciekać ;) Serio, nie planujcie tutaj spędzić zbyt wiele czasu. Przynajmniej dla nas było zbyt tłoczno, zbyt głośno, zbyt intensywnie. Wszystko robione pod turystów. Za wszystko trzeba płacić bez względu czy się o coś prosiło czy nie. Szczytem było jak obserwowaliśmy przechodzącą przez plac wycieczkę starszych osób i w pewnym momencie treser rzucił małpkę na łańcuchu na ramię pewnej kobiecie, która strasznie się wystraszyła i zaczęła krzyczeć. Co więcej, on zażądał od niej za to zapłaty! Niestety widok tresowanych zwierząt w tym miejscu to standard :( Spędziliśmy tutaj więcej czasu obserwując z tarasu jednej restauracji jak plac rozkwita przy zachodzie słońca. Stoiska z jedzeniem zaczynają serwować dania, pojawia się coraz więcej występów oraz handlarzy i naciągaczy. Zadziwiające jest jak w ciągu chwili otwierają się garkuchnie serwujące multum potraw zaczynając od tradycyjnych tażinów, a kończąc na zupie ze ślimaków czy owczych móżdżkach. Każde z tych stoisk ma swój numer, abyście wiedzieli i pamiętali, gdzie zajrzeć czy wrócić. Nie polecimy żadnego, bo nic tutaj nie jedliśmy ;-) Jedyne co polecamy to kupić pyszny sok pomarańczowy i uciekać dalej ;) Soki są bardzo tanie, można wybierać i przebierać w różnych owocach. My z reguły braliśmy jeden pomarańczowy i jeden wieloowocowy – były nie dość, że pyszne to bardzo pożywne. Meczet Koutoubia Meczet Koutoubia, znany również jako Meczet Księgarzy, wraz z 70-metrowym minaretem stanowią chyba najbardziej charakterystyczny punkt w Marrakeszu (no może poza placem Jemaa el-Fna). Został wzniesiony w XII wieku, a jego nazwa pochodzi od handlarzy, którzy pod meczetem sprzedawali rękopisy. Meczet nie jest dostępny dla niemuzułmanów, więc pozostaje podziwianie budowli z zewnątrz. Warto zwrócić uwagę na znajdujące się tutaj ruiny starego meczetu – nie został on poprawnie zbudowany i skierowany w stronę Mekki, więc nakazano budowę nowego meczetu tuż obok. Idąc od strony Placu Dżami al-Fana, za meczetem znajdziemy ogród z palmami i drzewami cytrusowymi, fontanną i ławkami, gdzie można zaznać trochę spokoju od wszechobecnego w Medinie gwaru i hałasu. Pałac Bahia Ten przepiękny i imponujący zarówno rozmiarami jak i detalami pałac koniecznie powinien znaleźć się na Waszej liście miejsc do zobaczenia w Marrakeszu. Tak, jest to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc przez turystów i momentami jest bardzo tłoczno, ale wystarczy chwilę poczekać a dziedzińce, krużganki i pomieszczenia robią się puste po kolejnej fali odwiedzających. Pałac Bahia podzielony jest na kilka części, a przechodzenie między nimi to niemalże wkraczanie do innych światów. Początkowo Mały Riad, potem Mały Dziedziniec pełen zieleni, z drewnianymi ornamentami, a następnie bardziej surowy, pozbawiony roślinności marmurowy dziedziniec z arkadami i intensywnymi żółtymi i niebieskimi zdobieniami (Wielki Dziedziniec). Wszystko oczywiście w mozaikach. W Pałacu Bahia zachwycają dziedzińce z roślinami (ponownie, drzewa cytrusowe), geometryczne wzory mozaik, drewniane zdobienia (szczególnie zwróćcie uwagę na sufity!). I to właśnie dla tych elementów warto tutaj zajrzeć, bo na daremno szukać wewnątrz eksponatów czy wystaw. Wejście kosztuje 70 Dh za osobę dorosłą (około 30 zł). Muzeum Dar Si Said Było to pierwsze muzeum w Marrakeszu jakie odwiedziliśmy. I mało brakowało abyśmy z niego szybko się ewakuowali. Początkowa wystawa dywanów nie jest porywająca, ale nie zrażajcie się, bo im dalej tym lepiej. Jeśli jednak ktoś ma ochotę i więcej czasu, to warto przy dywanach się zatrzymać, bo są one w istocie ważną częścią marokańskiej kultury, a przy okazji można się czegoś ciekawego dowiedzieć (np. że marokańskie dywany różnią się między regionami wzorami ;-)). My jednak w tej części przyśpieszyliśmy, aby dotrzeć do spokojnego dziedzińca z fontanną pośrodku, a następnie na piętro, gdzie znajdują się zdecydowanie ciekawsze wnętrza. Imponujące komnaty, monumentalne drzwi i zdobione sufity z drewna cedrowego, a do tego tylko pojedynczy odwiedzający sprawiły, że Muzeum Dar Si Said to bardzo dobry początek zwiedzania Marrakeszu. Muzeum Dar Si Said jest najstarszym muzeum w Marrakeszu i jest większe niż wspomniane już Muzeum Marrakeszu. W licznych komnatach można podziwiać nie tylko dywany, ale również tkaniny, biżuterię, ceramikę, instrumenty czy broń. Cena: 30 Dh za osobę dorosłą (około 12 złotych). Kwartał żydowski Kwartał żydowski (melach, mellah) został zbudowany w połowie XVI wieku w celu ochrony żydowskiej społeczności. I pomimo, że większość żydowskich rodzin wyprowadziła się stąd w latach 60tych ubiegłego wieku to nadal pozostały tu żydowskie obiekty. Obecnie żyje tu kilkaset Żydów. Melach jest kolejnym przykładem jak różnorodny jest Marrakesz. Jest tutaj zdecydowanie spokojniej, a wręcz przerażająco cicho. Momentami, kiedy weszliśmy w boczne alejki nie było nawet żywej duszy na horyzoncie. Oczywiście wystarczyło, że pojawiły się zbłąkane dusze, aby od razu z bram wychyliły się głowy małych chłopców chcących nam “pomóc”. Bo to właśnie tutaj jak nigdzie indziej wielokrotnie próbowano nam wmówić, że jakieś przejście czy droga jest zamknięta, aby móc nas zaprowadzić drogą okrężną i żądać za to solidnej zapłaty. Na szczęście dzięki nawigacji doskonale orientowaliśmy się w terenie i rad nie potrzebowaliśmy. W żydowskiej części Marrakeszu warto udać się na… cmentarz. Miejsce, które nie jest oczywistym wyborem jeśli wpada się do Marrakeszu na chwilę. Trzeba wiedzieć, że jest to największy cmentarz żydowski w Maroku. Cmentarz ten to duży, surowy obszar pełen małych, jasnych nagrobków i kilka grobowców. Na próżno szukać tutaj zniczy czy kwiatów, zgodnie z tradycją umieszcza się na nich jedynie kamienie. Jest tutaj określony podział na sektory, w tym na dziecięcy, dla mężczyzn i dla kobiet. Następnym obiektem, do którego warto zajrzeć jest synagoga Lazama. Kolejne miejsce, gdzie po przekroczeniu progu wkracza się do zupełnie innego świata. Dominuje tutaj kolor biały i niebieski, jest cicho, spokojnie, na dziedzińcu przewijają się pojedynczy turyści. Jest to miejsce gdzie można zapoznać się z historią żydów, zobaczyć różne zabytkowe i historyczne przedmioty związane z judaizmem. Wejście do synagogi jest płatne – 10 Dh (około 4 złotych). Nekropolia Sadytów Pozostając w tematach około-cmentarnych czas wspomnieć o bardziej popularnym miejscu wśród odwiedzających Marrakesz, czyli o Nekropolii Sadytów, które znajdują się przy równie popularnym Meczecie Kasbah (jego początki sięgają XII wieku!). Znajdują się tutaj przepięknie zdobione grobowce, w których pochowani są najważniejsi członkowie dynastii Sadytów. W skład nekropolii wchodzą mauzolea oraz ogród, w którym chowano pozostałych członków rodziny królewskiej. Początki grobowców sięgają XVI wieku, ale odkryte zostały dopiero w 1917 roku podczas przelotu samolotem nad miastem. Jak to możliwe? Sułtan Ahmad I al-Mansur nie żałował pieniędzy na grobowiec, co można zresztą zobaczyć odwiedzając główne mauzoleum z 12 kolumnami. Na nic jednak się to zdało, bo kilkadziesiąt lat po jego śmierci, sułtan Maulaj Isma’il nakazał je zamurować i świat o nich zapomniał. Odkryto je dopiero na początku XX wieku podczas wspomnianego przelotu francuskich samolotów. Wejście jest płatne i kosztuje 70 Dh (około 30 zł) i według nas cena jest dość wygórowana. Obszar nie jest bardzo duży, a na zwiedzanie wystarczy około godzina. Baby Marrakeszu czyli bramy miasta ;) Bab to brama, a jest ich w sumie 19 w Marrakeszu (chociaż co do tej liczby nie ma zgodności, według niektórych źródeł jest ich 22). Przed wyjazdem jedna osoba poleciła nam, aby koniecznie zobaczyć piękną, monumentalną bramę Bab Agnaou – i dobrze, że poleciła, bo krążąc po Medinie sami byśmy do niej nie trafili. Nie jest to zdecydowanie ‘must see’, ale brama ta jest niedaleko Nekropolii Sadytów, więc będąc w okolicy zachęcamy, aby przekroczyć mury starego miasta i spojrzeć na bramę z zewnątrz (bo wewnątrz nie robi wrażenia). Kamienna, zdobiona brama, wzniesiona w XII wieku jest najbardziej imponującą ze wszystkich bram miasta. Pałac Badi W przeciwieństwie do wszystkich innych budynków, jakie widzieliśmy do tej pory w Marrakeszu, Pałac Badi to jedynie pozostałości, ruiny po olbrzymim kompleksie. Co nas bardzo tutaj zaskoczyło, to fakt, że ruiny te można dowolnie zwiedzać tj. bez wytyczonych ścieżek. W niektórych miejscach brakuje barierek zabezpieczających, są głębokie dziury, nie ma schodów – łatwo o wypadek. Momentami są kładki, są strzałki i plany budynku, ale zdziwiło nas, że w wielu miejscach jest samowolka. Czy musimy jeszcze dodawać, że obiekt jest zupełnie niedostosowany dla wózków? ;) Budowę pałacu ukończono pod koniec XVI wieku na zlecenie sułtana Ahmad al-Mansur (tak, tego od grobowców ;) ) i podzielił podobny los co opisana przez nas wyżej Nekropolia Sadytów. Po upadku dynastii Sadytów został doszczętnie zniszczony, a obecnie możemy dreptać jedynie po ruinach pałacu. Pałac składał się z domów i zabudowań o rożnych rozmiarach i kształtach, a centralną częścią był olbrzymi dziedziniec z 4 ogrodami i basenami. To właśnie dziedziniec zrobił na nas największe wrażenie i pozwolił wyobrazić sobie jak ten pałac wyglądał w czasach świetności. Najważniejszym eksponatem w pałacu jest pokaźny, wysoki, drewniany minbar. Wyglądający jak wysoki tron, minbar to kazalnica, stały element wyposażenia meczetu. Wewnątrz pomieszczenia, w którym się znajduje, nie można robić zdjęć. Wejście do pałacu kosztuje 70 Dh za osobę dorosłą (około 30 zł). Tak, znowu około 30 zł ;-) La Mamounia La Mamounia to ekskluzywny hotel z ogrodem, którego początkowo w ogóle nie planowaliśmy zobaczyć. Zachęceni jednak przez taksówkarza, który nas przywoził z lotniska i z zachwytem o nim opowiadał postanowiliśmy zajrzeć do środka. I fakt, że wejście przez bramy hotelu to wejście do innego świata. Zostawiamy hałas, skuterki, wieczne trąbienie za nami i po przejściu kontroli bagażu wchodzimy do świata luksusu. Zadziwiające jak zupełne skrajności mogą tutaj ze sobą sąsiadować. W hotelu czuć bogactwo i przepych na kilometr, a wchodząc w trampkach czuliśmy się mocno nie na miejscu ;) Poszliśmy prosto do ogrodu, który jest duży, ale nie powalił nas zupełnie. Krążyliśmy w nadziei, że tuż za rogiem trafimy na jakąś perełkę, ale niestety takowych nie znaleźliśmy. Widzieliśmy już wiele innych, ładniejszych. Po prostu ogród ten czasy swojej świetności ma za sobą. Zapewne wyglądał zupełnie inaczej podczas wizyt Winstona Churchilla i Franklina D Roosevelta. Niestety w części hotelu odbywała się zamknięta impreza, wiec pozostało nam chodzenie po ogrodzie. Wejście jest darmowe. Jardin Majorelle Jeszcze inna perspektywę na Marrakesz? Zapraszamy do Ogrodu Majorelle, oddalonego od centrum, ale ciągle da się tutaj dojść na pieszo (tak, doszliśmy z wózkiem dziecięcym, chociaż uczciwie musimy przyznać, że łatwo nie było :P). Uwaga, jest to jedno z nielicznych miejsc w Marrakeszu, gdzie były dość długie kolejki do wejścia i dodatkowo, pierwszy raz zobaczyliśmy osobne kasy dla osób na wózkach, rodzin z dziećmi czy kobiet w ciąży, co zupełnie nie oznacza, że obiekt jest dostosowany dla osób niepełnosprawnych (nie jest!). Tutejsza posiadłość i ogrody należały do Yves Saint Laurenta (pierwszym właścicielem był malarz Jacques Majorelle) i tutaj zostały rozsypane jego prochy. Obok ogrodu znajduje się muzeum słynnego projektanta. Ogród ten jest idealnym pomysłem na odpoczynek od intensywnej Mediny. Jest tu cicho, spokojnie, dominuje zieleń, której tak nam brakowało przez kilka dni. Chociaż ten spokój to dość względne określenie, ponieważ wewnątrz wręcz roi się od turystów, szczególnie z Azji. Intensywne barwy, oczka wodne, ciekawe okazy roślin z 5 kontynentów (w tym bambusy, palmy, kaktusy) zachęcają do powolnego spaceru i odpoczynku. Dodatkowo płatne jest Muzeum Berberów, ukazujące artefakty i narzędzia związane z rdzenną ludnością Maroka. Bilet normalny kosztuje 80 dirhamów (około 32 złotych), dzieci do lat 12 wchodzą za darmo. Bilety można kupić wcześniej online, aby uniknąć stania w kolejce. Marrakesz – mapa atrakcji: I obiecana mapa ze zaznaczonymi wszystkimi atrakcjami Marrakeszu, które polecamy Wam odwiedzić: Film co robić w Marrakeszu Zobaczcie nasz film z Marrakeszu pokazujący wszystkie wyżej opisane punkty. Nasza opinia o Marrakeszu Mamy nadzieję, że udało nam się zachęcić Was do zaplanowania więcej niż jednego dnia w Marrakeszu. My, dzięki dłuższemu pobytowi mogliśmy poznać miasto z różnych perspektyw. Nie zniechęcił nas też hałas na placu Dżami al-Fana czy handlarze z suków. Więc i Wy spokojnie dacie im radę ;) Mieliśmy za to okazję zobaczyć wiele innych ciekawszych miejsc, które zapamiętamy bardziej z tego wyjazdu. Warto więc po eksplorować Marrakesz trochę dłużej niż te kilka godzin :) Zobacz również: Marrakesz z dzieckiem, czy to dobry pomysł? Polecamy Wam również całą galerię zdjęć z naszego pobytu w Marakeszu: Zobacz galerię wszystkich zdjęć z Marrakeszu >>> Po Maroku podróżowałem bardzo dawno temu. To była prawdziwa wyprawa, pierwsza wielka podróż, którą odbyliśmy wspólnie z Magdaleną. Czasami powracałem do fotograficznych wspomnień, do zdjęć na których jestem tak młody, że ledwo siebie samego rozpoznaję, podobnie jak i pióro swoje wtedy stosowane. Nigdy jednak nie czułem potrzeby, aby wrócić. Na świecie tyle jeszcze jest nowych miejsc do odkrycia – powtarzałem. A jednak, co jakiś czas, pojawiała się w głowie myśl, że ze wszystkich miast, do których nie udało mi się wtedy dotrzeć, jest jedno, które chodzi za mną nieprzerwanie i nie daje mi spokoju. Tym miastem był Marrakesz, niesamowite miejsce pełna energii i życia, do którego właśnie teraz, po ośmiu latach przerwy, w końcu dotarłem. Łatwo dziś tam dotrzeć. Bezpośrednie połączenie lotnicze z Krakowa z wylotem w piątek i powrotem w poniedziałek to błogosławieństwo i znak dzisiejszych czasów. Świat kurczy się i każdego dnia staje się miejscem coraz bardziej na wyciągnięcie ręki. O ile łatwo tam dotrzeć, podobno trudno tam wytrzymać – to jedyne, co słyszałem przed wylotem od większości osób, które miały okazję przebywać w Marrakeszu. Czy opinie większości przetrwały konfrontację w zastaną rzeczywistością? Wkroczmy na chwilę w obserwacje spisane na krawężnikach, w cieniu ogrodów i w przerwach popijania miętowej herbaty: „Heil Hitler” – pozdrowił mnie pewien Marokańczyk w sklepie, do którego wszedłem z własnej, nieprzymuszonej woli. Myślał, że jestem Niemcem. Na komentarz, że gdybym był, zapewne bym się obraził, zdziwił się i rzekł, że zawsze się śmieją. No dobrze, ciągle uczymy się świata i dowiadujemy się o nim czegoś nowego. Popatrzyłem na magnes, który mi się spodobał i zapytałem o cenę. 50 dirhamów. Tak, w tej materii nic się nie zmieniło. W Maroku dalej trzeba się targować, choć tu i ówdzie pojawiły się hipsterskie butiki z naprawdę fajnymi rzeczami, w których ceny podane są na etykietach i generalnie są w porządku. Gdy już jednak trzeba się targować, niezmiennie stosuję taktykę, która polega na mówieniu, że tyle mi zostało w portfelu bo zaraz wyjeżdżam i zawsze udaje się uzyskać cenę, która satysfakcjonuje. Magnes kosztował mnie pięć dirhamów, zaś wychodząc ze sklepu pozdrowiłem sprzedawcę zdaniem „precz z faszyzmem”. Obiecał, że się nauczy. Nic też nie zmieniło się w materii międzykulturowych relacji na linii Maroko – reszta świata. Niezmiennie dziwię się zachodnim kobietom (przodują tutaj Angielki), iż paradują po muzułmańskim kraju i dosyć konserwatywnym mieście z odsłoniętymi, pardon, tyłkami, brzuchem i dekoltem. Nawet w katolickiej Polsce to szokuje, więc czy należy dziwić się oburzeniu starych i religijnych autochtonów oraz seksistowskiemu zachowaniu młodych, którzy mlaskają na kobiety albo wprost oferują im seks? Czy wina jest po jednej stronie? W dobrym ubiorze przodują, w opinii lokalnych, Hiszpanki. Może dlatego, że pół Hiszpanii było kiedyś pod wpływem islamu i ogarnęli kulturową sprawę? Zdecydowanie ogarniają kulturowe sprawy lokalni handlarze narkotyków. Haszysz jest dostępny dosłownie wszędzie i można go łatwiej dostać niż produkty podstawowej potrzeby. Znalezienie szczoteczki do zębów zajęło dwie godziny, zaś napatoczenie się na delikwenta z szeroką ofertą narkotyków nastąpiło pięć minut po opuszczeniu autobusu, który przywiózł mnie z lotniska. Na tekst, że nie palę, nie wciągam, nie biorę, nastąpiło lekkie zdziwienie, bo przecież wszyscy tutaj po to przyjeżdżają – przynajmniej w opinii lokalnych. „W życiu nic nie ma za darmo” powinno zostać mottem przewodnim tego miasta. Absolutnie nie należy oczekiwać tutaj jakichkolwiek naturalnych relacji na linii przyjezdny – miejscowy. Jeśli takie się wydarzą, należą one do wyjątku od reguły. Akceptacja tego stanu rzeczy oraz przygotowanie się do wszystkich najgorszych aspektów podróży do Marrakeszu, sprawi, że nasza podróż minie przyjemnie i bez zbędnych niespodzianek. W gruncie rzeczy to bowiem po naszej stronie leży w znacznej mierze to, jak wspominać będziemy podróż do tego niezwykle ciekawego miasta. Ubierzemy się jak idioci eksponując nasz ciało? Nie będziemy mieć szacunku miejscowych. Ubierzemy się skromnie i stonowanie? Nikt nie będzie zwracać na nas uwagi. Nie potrafimy, albo wstydzimy się targować? To zapłacimy jak za mokre zboże! Potrafimy? Tak sprzedawca jak i kupujący wyjdą ze sklepu zadowoleni. Nie rozumiemy, że większość tych ludzi żyje jedynie z turystyki i tak naprawdę mieszkają w relatywnie biednym kraju? Będziemy się irytować na każdego napotkanego „promotora” czy sprzedawcę. Poczytamy trochę o tym miejscu i jego kulturze – będzie nam łatwiej wszystko zrozumieć. O zasadach bezpieczeństwa w Marrakeszu na końcu tekstu. Marrakesz. Krótka historia Czerwonego Miasta Marrakesz kiedyś pełnił rolę stolicy Maroka. Jego sława, która ciągnie się do dziś, wynika nie tylko z bliskiego w stosunku do Sahary położenia, ale także ze specyficznej egzotyki miejsca, jego artyzmu i historii, której był świadkiem na przełomie dziejów. To, iż był Marrakesz ważnym ośrodkiem miejskim widać nie tylko po jego wspaniałej i świetnie zachowanej medinie (starym mieście), ale także z wielkiej tradycji handlowej, którą jego mieszkańcy kontynuują współcześnie. Miasto powstało w czasach rządów Almorawidów, Berberów z Sahary, którzy słynęli z waleczności oraz pobożności oraz szerzenie bardzo ortodoksyjnej wersji islamu. Pierwsze zalążki osady zapoczątkowały jej istnienie w 1062 roku za panowania Jusufa ibn Taszfina. Dosyć szybko rozpoczęto wznoszenie stałych zabudowań, do których tworzenia używano cegieł błotnych. To właśnie owe cegły błotne, tworzone z zabarwionej na czerwono ziemi, sprawiły, że miasto otrzymało nazwę Medinat al Hamra – Czerwone Miasto. Wąskie uliczki zachowanej do dziś mediny stanowią główną i najbardziej fotogeniczną atrakcję Marrakeszu i to właśnie w nich powracają historie tego miejsca spisane na przestrzeni dziejów. Wraz z rozwojem i podbojami Almorawidów, ich kraj rozszerzał się na cały region obejmując północną Afrykę i hiszpańską, muzułmańską wtedy, Andaluzję. To właśnie dzięki doświadczonym sztukmistrzom sprowadzonym z Andaluzji a także dzięki bogactwom tego regionu, stolica ówczesnego imperium nabierała elegancji i polotu. Panowanie Almorawidów nie trwało długo i już w dwunastym wieku ulegli oni Almohadom. Ci, zdobywszy miasto, zburzyli wszystkie świątynie twierdząc, iż nie zostały one poprawnie ulokowane względem Mekki. Almohadzi podbijali kolejne tereny w Andaluzji, zaś bogactwa napływały do miasta, które przeżywało okres kolejnego rozkwitu. Nie upłynęło wiele czasu, gdy klęski w Andaluzji, wojna domowa, susza, głód i wiele innych plag zwaliły Almohadów z nóg. Ponad siedemset lat temu Marrakesz przestał być stolicą tych ziem, gdyż przeniesioną ją do położonego na północy Fezu. W 1525 roku został ponownie stolicą państwa rządzonego przez Saadytów. Gdy w 1659 roku dynastia straciła władzę na rzecz panujących do dziś Alawitów, Marrakesz pożegnał się na dobre z tytułem miasta stołecznego. XIX wiek to powolny upadek miasta związany z przejściem z handlu saharyjskiego na morski, zaś początek XX wieku to dla całego kraju czas kolonializmu i zależności od Francji, który to okres do dziś odciska swoje piętno w kraju, w którym oprócz arabskiego, mówi się dziś w znacznie mierze po francusku. Po dekadach francuskiego protektoratu Maroko odzyskało niepodległość w 1956 roku a na swoją stolicę obrało Rabat. Lata 60. i 70. to okres, gdy do Marrakeszu zaczęły napływać rzesze dzieci kwiatów i wszelkiej maści buntowników oraz artystów. Wkrótce potem pojawiła się masowa turystyka. W 1985 roku, gdy medinę Marrakeszu wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, zainteresowanie tym niezwykłym miastem wzrosło jeszcze bardziej. Marrakesz. Największe atrakcje i zwiedzanie miasta Dzisiejszy Marrakesz to niezwykła mieszanka starego i nowego. Tradycjonalistyczne, muzułmańskie społeczności żyją obok pragnących wyzwolić się z konwenansów liberałów. Obok siebie spacerują kobiety w czadorach oraz zupełnie europejskich strojach. Choć mieszają się tu wszelkie prądy myślenia, nie miesza się za wiele w tkance architektonicznej miasta. Nie opowiem Wam o nowoczesnych galeriach czy muzeach sztuki współczesnej lub drapaczach chmur powstających na przedmieściach. Urok Marrakeszu polega na tym, że sporo z tego, co w nim doświadczamy, jak powstała setki lat temu, tak nadal stoi i zabiera nas w swoistą podróż w przeszłość. Co więc warto zobaczyć i na co zwrócić uwagę podczas wizyty w mieście? Kutubijja – meczet księgarzy Siedemdziesięciometrowy minaret meczetu Kutubijja to symbol Marrakeszu i jednocześnie pierwowzór wszystkich minaretów, które powstały w Maroku i poza jego granicami. Słynna Giralda, o której pisałem w niedawnym tekście z Sewilli to właśnie pochodna inspiracji płynących z tego miejsca. Oprócz funkcji religijnych, które pełni od setek lat, jest to najważniejszych punkt nawigacyjny dla tych, którzy poruszają się po mieście. Kompleks powstał w 1147 roku za panowania Almohadów, którzy, jak wcześniej wspominałem, zburzyli wszystkie istniejące świątynie i wybudowali kolejne, jeszcze bardziej majestatyczne i już poprawnie zlokalizowane względem Mekki. Nazwa w dosłownym tłumaczeniu oznacza meczet księgarzy, gdyż budynek powstał na miejscu, w którym handlowano i przepisywano księgi. Zwiedzanie wnętrz jest niemożliwe, gdyż jedynym meczetem w Maroku, do którego wstęp mają niewierni, jest meczet Hassana II w Casablance. Wokół meczetu znajdują się ogrody, w których warto przysiąść na chwilę w poszukiwaniu odetchnienia od niesamowitego upału panującego w mieście. Plac Dżemaa el-Fna Dosłownie kilka kroków od Kutubijji położony jest drugi najważniejszy symbol Marrakeszu – plac Dżemaa el-Fna. Przyjechawszy do miasta za dnia i trafiwszy do tego punktu orientacyjnego, od którego odchodzą wąskie uliczki mediny, można mieć wrażenie, iż jest to po prostu jeden, wielkie rynek, na którym upalne słońce rozpościera swój nieubłagany żar. Jednak wraz z nadejściem wieczora, gdy słońce coraz szybciej chowa się za horyzontem, ten wielki plac pokazuje swoje zupełnie inne, niesamowite oblicze. Za dnia spotkamy tam jedynie zabłąkanych turystów, mieszkańców, którzy szybko przecinają go w drodze z jednej części mediny do drugiej, oraz charakterystycznych sprzedawców wody, jak ten, który zdobi okładkę tego artykułu. Wieczorem jednak rozpoczyna się prawdziwy spektakl. Na rynku po zmroku dzieje się wszystko. Występy różnej maści artystów, zapasy bokserskie, handel najdziwniejszymi rzeczami oraz, co najważniejsze, kulinarne biznesy, pokrywają całą powierzchnię gigantycznego placu. Szczególnie na ofertę kulinarną właśnie, warto zwrócić uwagę spacerując po Dżemaa el-Fna. Na chwilę przed gastro-podróżą, warto jednak wejść do jednej z knajp położonych na dachach budynków okalających rynek. Obowiązkowy zakup, chociażby napoju, to bilet do najlepszych punktów obserwacyjnych tego fascynującego spektaklu. Sącząc coca-colę cierpliwie czekałem na całkowity zachód słońca, po czym po zmroku zanurzyłem się w kulinarną ofertę miejsce. Przenośne stoiska wraz z rozłożonymi przed nimi ławami wyglądają bardzo niepozornie i wśród wielu podróżnych nie budzą zaufania, jednak biznesy te podlegają dosyć rygorystycznym kontrolom i w praktyce serwują naprawdę dobre i tanie jedzenie. Dziesiątki podobnych stoisk konkuruje ze sobą i za pomocą wygadanych naganiaczy, zapraszają oni turystów oraz miejscowych, do spróbowania ich specjałów. Gdy upatrzycie sobie miejsce i menu, które Wam odpowiada, poddajcie się promotorowi. W nagrodę za wybranie ich miejsca, możecie liczyć na kilkusekundowy występ muzyczny pracowników, choć nie zawsze i nie wszędzie. Zmęczonym podróżnym, po długim i upalnym dniu, lokalna gastronomia zaproponuje ogromny wybór tajinów, zup, w tym słynnej zupy ze ślimaków, mięsa z grilla, miętowej herbaty oraz różnorodnych słodkości. Spektakl trwa długo i ciągnie się do późnych godzin nocnych, by o poranku ponownie odsłonić pusty plac, po których hula wiatr i garstka ludzi. Ogród Majorelle – najpiękniejsze miejsce Marrakeszu Marrakesz można kochać lub zupełnie nienawidzić. Siedzieć w nim jeden dzień i pragnąć uciekać, lub zatapiać się w nim powoli i zatracać bez pamięci. Jardin Majorelle opowiada historię tych, którzy spędzili w Marrakeszu wiele czasu i stracili dla niego głowę. Opowiada tę historię w sposób piękny, a według mnie osobiście, przedstawia ją w najpiękniejszym miejscu, jakie znajdziemy w owym subsaharyjskim mieście. Jacques Majorelle był francuskim orientalistą, malarzem i synem słynnego twórcy mebli stylu Art Nouveau, Louisa Majorelle. Przybył do Maroka w 1917 roku na zaproszenie francuskiego generała Marshala Lyautey. Po przybyciu do Marrakeszu, zakochał się w nim po uszu. W 1923 roku postanowił osiedlić się w nim na stałe i zakupił działkę nieopodal miasta. W 1931 roku Paul Sinoir działając na zlecenie Jacquesa Majorella, zaprojektował jego pracownie w stylu Art Deco. Ściany domu miały otrzymać kolor znany jako „Mojorelle Blue”. Wokół domu-pracowni powstał z kolei niesamowity ogród, który po dziś dzień uważany jest za najlepszy przykład tego, jako może wyglądać raj. Zgromadzono w nim ogromną kolekcję egzotycznych roślin, które tworzą dziś prawdziwą oazę w nieraz niezwykle hałaśliwym mieście. Ogród otworzony został dla publiczności już w 1947 roku, jednak po śmierci Jacquesa w 1962 począł popadać w ruinę. W 1980 roku znany projektant Yves Saint Laurent wraz z Pierrem Berge, zakupili kompleks Majorelle jednocześnie chroniąc go przed przejęciem przez panoszących się po okolicy deweloperów. Od tego czasu postępowała renowacja kompleksu w trakcie której dodano wiele nowych roślin. Oprócz rozwoju flory, na terenie kompleksu, właśnie we wspomnianym niebieskim budynku, powstało muzeum kultury Berberów. Współcześnie na ternie kompleksu znaleźć można dwa miejsca poświęcone człowiekowi, który uratował tę perełkę – mały monument wspominający Yves Saint Laurenta oraz niewielką galerię z jego pracami z serii „Love”. Processed with VSCO with al5 preset Processed with VSCO with al5 preset Processed with VSCO with al5 preset Muzeum Yves Saint Laurent Wizyta w Jardin Majorelle oraz położonym obok muzeum Yves Saint Laurent to zdecydowanie najdroższa część budżetu zwiedzania. Pakiet trzech miejsc (Jardin Majorelle, Muzeum sztuki Berberów oraz Muzeum Yves Saint Laurent) to łącznie koszt około 18 Euro (180 MAD), jednak uwierzcie mi – naprawdę warto. W żadnym innym miejscu w Marrakeszu nie zapłacimy takiej stawki za wejście, a przy okazji w żadnym innym miejscu tego miasta, nie otrzymamy takiej estetycznej uczty jak w tych trzech miejscach właśnie. „To w Maroku zrozumiałem, że zakres kolorów, które używam, to kolory suków, galabiji i innych strojów tutaj poznanych. Śmiałość widoczną w moich projektach od tego czasu, zawdzięczam temu kraju, jego harmonii, jego układankom, ferworowi jego kreatywności. Ta kultura stała się moją, jednak nie byłem zadowolony z absorbowania jej. Dokonałem jej transformacji i adaptacji.” – Yves Saint Laurent Dosłownie krok za ogrodem Majorelle znajduje się miejsce poświecone znanemu artyście i projektantowi. W ścianach tego świetnie zaprojektowanego budynku odnajdziemy projekty i realizacje YSL przedstawiające 40 lat pracy z lat 1962 – 2002. Prawdziwa gratka dla miłośników mody! Dom Fotografii – Maison de la photographie de Marrakech Aby łatwiej zrozumieć to, w czym zakochał się Yves Saint Laurent, gdy przybył do Marrakeszu, podobnie jak wielu mu podobnych, warto zajrzeć do prywatnego muzeum położonego w drodze powrotnej z Jardin Majorelle. To świetnie zorganizowane i w niezwykle estetyczny sposób prezentujące swoje zbiory, muzeum, zabiera nas w podróż po Marrakeszu przełomu XIX i XX wieku. Opowiada historię jego mieszkańców udokumentowaną oczami i aparatami znanych zachodnich fotografów, którzy przemierzali te ziemie. Warte odwiedzenia! Muzeum Marrakeszu Aby dowiedzieć się z kolei czegoś na temat samego miasta, a także przez chwilę poprzebywać w towarzystwie lokalnej sztuki marokańskiej, tak starej jak i współczesnej, warto wpaść do Muzeum Marrakeszu obok słynnej szkoły koranicznej przy meczecie Ben Yusufa. To miejsce zrekompensuje nam fakt, że medresa jest obecnie niedostępna dla zwiedzających na czas dwuletniego remontu. W muzealnej kawiarni zrelaksujemy się przy wyśmienitej miętowej herbacie, po czym zanurzymy się w dobrze utrzymany pałac i dzieła prezentowane w jego wnętrzach. Choć według wszelkich obiektywnych i subiektywnych kategorii, nie jest to sztuka najwyższych lotów, warto wybrać się do tego miejsca i poznać twórczość lokalnych artystów. Pałac Bahia Na przeciwległym krańcu centrum miasta znajduje się z kolei pałac, którego odwiedziny należą do kanonu klasycznej trasy zwiedzania miasta. Nie jest to budowa tak stara, jak reszta tkanki miejskiej. Powstał on pod koniec XIX wieku, mniej więcej koło 1890 roku. Rezydencję tą wybudowana dzięki dwójce wielkich wezyrów (premierów) – Si Ahmedowi Ibn Musie oraz jego synowi, Ba Ahmedowi. Dwie części pałacu przeznaczone były dla każdego z nich. Centralnym miejscem kompleksu jest dziedziniec główny w całości wyłożony azulejos, czyli małymi, charakterystycznymi płytkami używanymi w Maroku, Hiszpanii i Portugalii. Jest to kolejne miejsce na mapie miasta, w którym znajdziemy ucieczkę od gwaru metropolii i w którym odpoczniemy w cichych, pachnących ogrodach pałacowych zanim ponownie trafimy na słynny plac lub do gwarnych uliczek mediny. Medyna – wąskie uliczki starego miasta To bodaj największy skarb i najznamienitsza atrakcja Marrakeszu. Odwiedzający to miasto popadają w prawdziwą miłość do czerwonych i oferujących cień uliczek. Prawdziwe skarby tych labiryntów schowane są z kolei za niepozornymi murami – są to prywatne domy mieszkańców miasta oraz setki riadów, tradycyjnych hoteli położonych w dawnych pałacach miejskich z charakterystycznym, centralnym dziedzińcem. Oprócz pustych uliczek pełnych domów i mieszkań, trafimy także na suki – uliczki targowe, na których handluje się dosłownie wszystkim. To właśnie na nich opędzać się będziemy od nachalnych sprzedawców, którzy chcą nam wcisnąć wszystko za kilkanaście razy wyższą cenę. Bez zatopienia się w ten niesamowity labirynt miasta trudno mówić o tym, że się go poznało. Zakupy i jedzenie w Marrakeszu Jest kilka rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie podróży do Maroka: tajin – dane podawane w charakterystycznym, stożkowym naczyniu, którego górą część zdejmuje się w momencie podania do stołu, oraz miętowa herbata, której codziennie wypijałem hektolitry. O ile woda to w tym klimacie rzecz niezbędna, o tyle nic lepiej nie gasi pragnienia aniżeli gorąca, słodka i aromatyczna, zielona herbata z dodatkiem mięty. Na wspomniane wcześniej tajiny traficie wszędzie – od garkuchni przez dobre restauracje aż po wspomniane budy na wielkim placu. Do wyboru macie wszelakie wersje – wegetariańską, z kurczakiem, z baraniną, z wołowiną, na słono, na słodko, do wyboru do koloru. Średnia cena tajina to od 40 MAD do około 140 MAD w zależności od zawartości i lokalu. Jeśli chodzi o zakupy, w Marrakeszu kupicie dosłownie wszystko. Warto jednak wiedzieć, co chcecie, oraz ile jesteście w stanie oraz ile chcecie, zapłacić. O ile sztukę negocjowania cen doprowadziłem w swoim życiu do perfekcji (mieszkając w Chinach), o tyle przyznaję, niewiarygodnie za tym nie przepadam w Maroku. Nawet dla mnie cały ten proces zdaje się być nachalny, zaś od wchodzenia do sklepików czy na stoiska skutecznie zniechęca mnie to, iż człowiek zostaje od razu osaczony i bombardowany informacjami o „best price for you, my friend”. Sztuczność tych handlowych sytuacji sprawia, że z niezwykłą sympatią odnoszę się do wszelkich, często hipsterskich, butików takich jak chociażby Chabi Chic, w których ceny ustalone są z góry a asortyment prezentuje wysoki poziom. Jednodniowe wycieczki z Marrakeszu Wśród moich rozmówców, szczególnie tych, którzy Marrakesz odwiedzili, panowało przekonanie, iż miasto to jest jedynie dobrą bazą wypadową w dalsze części Maroka. Owszem, jest. Jednak nie każdy, kto miałby ochotę na orientalną ucieczkę ze swojego miasta, musi od razu planować wielkie, afrykańskie wakacje. Dla tych, którzy przybywają na 3-4 dni, oprócz samego zwiedzania Marrakeszu, lokalne firmy wycieczkowe przygotowują całkiem dobrze zorganizowane i ciekawe wypady jedno- lub kilkudniowe w góry Atlas, na Saharę, nad ocean czy tez do innych miast kraju. Rzeczywiście, wyjeżdżając z miasta, już po krótkiej chwili, człowiek docenia jak bardzo różnorodnym i niezwykle fascynującym krajem jest Maroko. Siedząc w górach Wysokiego Atlasu, w połowie drogi do miejsca, które postanowiłem odwiedzić, doszedłem do wniosku, iż w gruncie rzeczy jest to jeden z tych krajów, do którego szczerze lubię wracać. Jakie miejsce odwiedziłem tego dnia? O tym już w kolejnym wpisie. Processed with VSCO with e5 preset Processed with VSCO with g9 preset Czy Marrakesz jest bezpieczny? Na koniec to, o co wszyscy pytają – tak przed, jak i po podróży do Marrakeszu. Czy jest tam bezpiecznie? Nie przedstawię Wam obiektywnej opinii. Z jednej strony znajdziecie w polskiej blogosferze cały ogrom negatywnych przygód doświadczonych na miejscu, z drugiej strony, przez ani chwilę w ciągu kilku dni pobytu na miejscu, nie poczułem się przez cokolwiek i kogokolwiek zagrożony. Może to po prostu ja, dziecko szczęścia, może to, że staram się wtopić i nie wyróżniać, może. Na to pytanie trudno odpowiedzieć bez brania odpowiedzialności za to, co się napisało. Mogę Wam jednak powiedzieć, co zrobić, aby Wasza podróż była bezpieczna. O tym przeczytacie w ostatnim tekście, który znajdziecie tutaj. Byliście w Marrakeszu? Macie swoje spostrzeżenia? A może macie pytania? Podzielcie się wszystkim w komentarzu! Marrakesz to jedno z najbardziej turystycznych miast w Maroko. Skąd ta popularność? Bardzo łatwo możemy zasmakować tutaj orientu, a bilety lotnicze można kupić w niezwykle okazyjnych cenach. Co więcej, Marrakesz pełnił kiedyś rolę stolicy Maroko, a jego stare miasto – medyna, w 1985 roku została wpisana na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Wąskie uliczki, brudno różowe budynki i unoszące się w powietrzu jak mgła spaliny, tworzą istnie magiczny klimat. Bliska odległość do Gór Atlas oraz Sahary natomiast, umożliwia turystom łatwe posmakowanie czegoś więcej. Co koniecznie musi znaleźć się na Waszej trasie zwiedzania Marrakeszu? Przedstawiamy TOP 8 miejsc z BONUSEM! Meczet KutubijjaPałac BahiaMedersa Ben Youssef Ogrody MajorelleMuzeum Yves Saint LaurentOgród Le Jardin SecretSoukiDżamaa al-FinaBONUS – wycieczka w Góry AtlasKsar Ajt Bin HadduWarzazat i Atlas Film Studios Meczet Kutubijja Siedemdziesięciometrowy minaret meczetu Kutubijja to symbol Marrakeszu. Kompleks powstał w 1147 roku za panowania Almohadów, a nazwa w dosłownym tłumaczeniu oznacza meczet księgarzy, gdyż budynek powstał na miejscu, w którym handlowano i przepisywano księgi. Niestety wstęp do meczetu zarezerwowany jest tylko i wyłącznie dla muzułmanów. Wokół meczetu znajdują się ogrody, a w pobliżu znajdziecie też sporo kawiarni i restauracji, z dachu których można oglądać kompleks na tle pięknych zachodów słońca. Pałac Bahia Pałac Bahia został wybudowany w XIX wieku dla dwóch wezyrów (premierów) – Si Ahmeda Ibn Musa oraz jego syna, Ba Ahmeda. Rozciągnięty na prawie ośmiu hektarach pałac wykończony jest bogato zdobionymi kawałkami marmuru, płaskorzeźbami i malowidłami na drewnie cedrowym. Ogrody w pałacu obsadzone są drzewami pomarańczowymi, bananowymi, cyprysowymi, hibiskusowymi i jaśminowymi, co sprawia, że w powietrzu unosi się piękny zapach. Cena wstępu 10 Mad (ok. 1 EUR). Medersa Ben Youssef Medersa to muzułmańska szkoła. Kiedyś nauczano w niej Koranu, prawa i języka arabskiego, obecnie uczy się także innych przedmiotów jak matematyka czy fizyka. Zdjęcia z tego miejsca są niesamowite, dlatego bardzo zależało nam, żeby je odwiedzić. Niestety po przybyciu okazało się, że Medersa jest zamknięta na czas renowacji do 2020 roku. Ogrody Majorelle Czterdzieści lat pasji i poświęcenia zajęło francuskiemu malarzowi Jacques Majorelle, aby stworzyć ten czarujący ogród – Jardin Majorelle. Jest to jedna z najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych w Maroko. Zlokalizowane na niepozornej uliczce, przy bliższym poznaniu oszałamiają. Kiedy jesteśmy w środku, czujemy się tak, jakbyśmy zostali przetransportowani do egzotycznej dżungli. Przechodzimy obok strumieni i oczek wypełnionych liliami wodnymi i kwiatami lotosu; słyszymy szelest liści i śpiew ptaków, czujemy niesamowity, słodki zapach roślin. Widzimy urocze, pomalowane na żywe kolory budynki i jesteśmy absolutnie zaczarowani. Majorelle blue staje się naszym ulubionym odcieniem w ciągu sekundy! Ogród otworzony został dla użytku publicznego już w 1947 roku, jednak po śmierci Jacquesa Majorelle w 1962, zaczął popadać w ruinę. W 1980 roku znany projektant Yves Saint Laurent wraz z Pierrem Berge, zakupili kompleks Majorelle i zainicjowali renowację ogrodu. Na terenie kompleksu, powstało też muzeum kultury Berberów. Koszt wstępu do ogrodów – 70 Mad (ok. 7 EUR), do Muzeum Kultury Berberów – 30 MAD (ok. 3 EUR). Muzeum Yves Saint Laurent Tuż obok czarującego Ogrodu Majorelle znajduje się muzeum Yves Saint Laurent. Słynny projektant zakochał się w Marrakeszu i czerpał z niego wiele inspiracji. Budynek muzeum jest niesamowity, a w jego wnętrzu odnajdziemy projekty i realizacje YSL przedstawiające 40 lat pracy z okresu 1962 – 2002. Zdecydowanie fascynujące nie tylko dla fanów mody! Koszt wstępu 100 MAD (ok. 10 EUR). Ogród Le Jardin Secret Kolejny przepiękny ogród w Marrakeszu. Choć po otwarciu mówiono, że przedsięwzięcie będzie klapą, bo nie ma szans rywalizować z Ogrodem Majorelle, ostatecznie stało się jednym z kluczowych punktów na mapie zwiedzania miasta. Zlokalizowany w pobliżu Souk, ogród pozwala odpocząć od hałasu na targowiskach. Również i tu podziwiać można egzotyczne rośliny i słuchać szelestu wody, a także wypocząć na ławkach wśród pachnących ziół. Koszt wstępu 50 MAD (ok. 5 EUR). Souki Souki, czyli targowiska, gdzie kupić można dosłownie wszystko. Wiele towarów wyrabianych jest ręcznie i lokalnie, trzeba jednak uważać, bo niestety można przez przypadek kupić coś importowanego z Chin. Należy też pamiętać o targowaniu się – kluczowym elemencie robienia zakupów w Maroko. Wszystkie ceny produktów podawane przez sprzedawców są zawyżone, bez targowania się więc słono przepłacimy. Bez wątpienia można tu znaleźć perełki, np. przepiękne naczynia do tajine, lampy, ręcznie robione buty czy dywany. Trzeba tylko na spokojnie poszukać. Pamiętajcie jednak, że Souki mogą być niebezpieczne! Nie brakuje tu kieszonkowców, naciągaczy “na przewodnika” czy motorów przeciskających się przez tłum. Więcej o bezpieczeństwie w Maroko przeczytacie tu. Dżamaa al-Fina Dżamaa al-Fina czyli po prostu plac, do którego prowadzą praktycznie wszystkie wąskie uliczki medyny. Nie da się go ominąć spacerując po Soukach. Czemu jest tak popularny? W ciągu dnia plac pełni głównie rolę wielkiego targowiska. Kupicie tu mniej więcej to co na Soukach, a także świeże owoce, wyciskane soki, czy jeśli najdzie Was ochota, zrobicie sobie tatuaż henną. Wieczorem, plac staje się ogromną restauracją. Około sto stoisk oferuje różnego rodzaju lokalne jedzenie. Każde ma też swojego „promotora”, który będzie próbował Was zachęcić do zjedzenia w jego lokalu tekstami w stylu: “don’t panic it’s organic”, czy jeśli odmówicie: “see you later, aligator”. Oprócz jedzenia, doświadczycie też tutaj różnych rodzajów rozrywki: od zaklinaczy węży przez ulicznych bajarzy, po wszelkich innych artystów. Tutaj też nawołujemy do szczególnej ostrożności. Uważajcie na kieszonkowców i niekoniecznie dobrej jakości jedzenie! BONUS – wycieczka w Góry Atlas Marrakesz jest świetną bazą wypadową w góry Atlas. Kilkugodzinna podróż busem i jesteście w zupełnie innej scenerii, wdychacie czyste powietrze. Może nawet uda się Wam zobaczyć ośnieżone szczyty górskie? Zdecydowanie warto! Pamiętajcie jednak, że w zimę temperatura w górach jest zdecydowanie niższa. Droga natomiast pozostawia wiele do życzenia, zdarzają się odcinki w przebudowie czy pozbawione asfaltu. Droga jest również mocno kręta, więc osoby o wrażliwych żołądkach lub z chorobą lokomocyjną powinny wziąć to pod uwagę. Wycieczka w Góry Atlas może kończyć się po drugiej stronie pasma u Wrót Sahary, czyli w Warzazat (Ourzazate). Po drodze do Warzazat znajduje się natomiast filmowa wioska Ajt Bin Haddu. Warto przy planowaniu wypadu zaznaczyć oba te punkty na mapie. Polecamy Wam skorzystanie z usług portalu Get Your Guide, gdzie wiecie za co płacicie i macie dostęp do opinii o danej wycieczce. Ceny wycieczek różnią się w zależności od lokalizacji docelowej czy obecności posiłku. Nasza jednodniowa wycieczka z obiadem kosztowała ok. 300 zł za osobę. Ksar Ajt Bin Haddu Ksar (arab. قصر) to ufortyfikowana osada lub siedziba plemienna, wznoszona z gliny i kamienia, często w oazach na pustyni na szlaku karawan. Ksary rozpowszechnione są przede wszystkim na obszarach zamieszkanych przez Berberów – na terenie obecnych krajów Maghrebu, zwłaszcza w Maroko na południe od gór Atlas. Ajt Bin Haddu od 1987 widnieje na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Osada położona jest na zboczu wzgórza nad porośniętymi palmowym gajem brzegami rzeki Warzazat. Niegdyś wioska ta była istotna ze względu na swoje położenie pomiędzy Marrakeszem i Warzazatem, przebiegały przez nią trasy wszystkich karawan. Lokalizacja ta wykorzystana była w wielu słynnych produkcjach filmowych, Mumii, Kleopatrze, Gladiatorze, Aleksandrze, czy Grze o Tron. Mieszkańcy zarówno Ajt Bin Haddu, jak i Warzazat od lat specjalizują się w kinematografii, co oprócz turystyki, stanowi dziś jedno z głównych dochodów lokalnej społeczności. Warzazat i Atlas Film Studios Zwieńczeniem naszej podróży przez Góry Atlas jest miejscowość Warzazat, gdzie mieści się znane w świecie filmowym Atlas Film Studios. Oprócz Ajt Bin Haddu to jedno z bardziej popularnych planów filmowych w Maroko. Tutaj kręcono nie tylko Grę o Tron, Mumię i Gladiatora, lecz także Wikingów, Asteriksa i Obeliksa czy Prison Break. Zwiedzanie studia jest bardzo fascynujące, pokazuje bowiem jak dany plan filmowy i scenografię można wykorzystywać w różnych produkcjach. Niemniej jednak, gdyby nasza wycieczka skoncentrowana była wyłącznie na tym miejscu, bylibyśmy zawiedzeni. Warto połączyć wypad w Góry Atlas ze zwiedzaniem Ajt Bin Haddu oraz studia filmowego w Warzazat. Zobacz nasz filmik: Doświadczajcie z nami! Relacjonowali Wam: Julia i Przemysław Myślałam już o tym od jakiegoś czasu i postanowiłam wreszcie wprowadzić mój pomysł w życie. Napiszę kilka artykułów o najbardziej popularnych miastach w Maroku i także wspomnę o tych, które warto odwiedzić. Dodam tylko, iż piszę z perspektywy osoby, która sama rezerwuje sobie bilety na samolot i hotele online oraz dogaduje umowy na miejscu (wychodzi taniej). Zaczynam od najbardziej uczęszczanego miasta – Marakeszu. W Marakeszu byłam już sporo razy, jest tam naprawdę wielu turystów z całego świata. Co przyciąga ludzi do tego niezwykłego miasta? Po pierwsze jest to jedno z większych miast Maroko (zaraz po Casablance, Fes i Tangier), jest to bardzo busy city. Może nie tak jak Londyn, ale jak utkniesz w korku, to może trochę to potrwać. Marakesz był kiedyś stolicą Maroko, dlatego często jest z nim utożsamiany. Marakesz nazywany jest Córą Pustyni (ma klimat pustynny, ale na pustyni nie leży) lub Czerwonym Miastem (chodzi o kolor budynków). Maroko jest otoczone z dwóch stron Hiszpanią (wyspy kanaryjskie z zachodu i Hiszpanią z północy)., a tak naprawdę, Morzem Śródziemnym od północy, a Oceanem Atlantyckim z zachodu. W ramach ciekawostki, burmistrzem Marakeszu jest kobieta (co burzy niektóre stereotypy). Maroko jest przyjazne dla turystów i w miarę bezpieczne, no chyba, że w nocy wypuścimy się sami gdzieś w jakieś podejrzane dzielnice.. ale to chyba tak , jak na całym świecie. Do tej pory, a jeździłam do Maroko przez około 6 lat, teraz mieszkam prawie 2 lata i jak na razie nie zauważyłam oznak rasizmu. Przygotowałam sobie kilkustronnicowy artykuł na temat Marakeszu, ale myślę, że jednak napiszę go inaczej. Bardziej pod kątem ludzi, którzy chcą się czegoś dowiedzieć przed swoją podróżą do tego egzotycznego centrum rozrywki lub są zainteresowani, co można tu doświadczyć i czego się spodziewać. Marakesz jest często odwiedzanym miejscem przez sławy i gwiazdy, aktorów, reżyserów, muzyków i osoby ze świata mody. Krajobrazy i niezwykłość oraz egzotyka tego miejsca przyciągają tłumy. Zapach pysznego jedzenia, mnóstwo fajnych rzeczy niczym z innej czasoprzestrzeni, klimat, przyjaźni ludzie, wielbłądy, pyszne jedzenie, magia zakupów, naturalne kosmetyki, góry Atlas, wodospady.. To tylko z niektórych rzeczy, które warto wymienić.. Marakesz tętni życiem, czy to w dzień czy w nocy. Jest to jedno z największych centrów handlowych w Północnej Afryce. Większość transakcji odbywa się na słynnym Jamaa El-Fna, ogromnym skwerze handlowym na starym mieście. Stare miasto od 1985 roku wpisane jest na listę UNESCO. Zobaczcie na zdjęcia jak to wszystko super wygląda, od razu przenosimy się do innego wymiaru i egzotycznego świata. Piszę z punktu widzenia europejczyka 😉 Transport. Z i do lotniska dojedziemy autobusem lub taksówką. Taksówka może być dość kosztowna, także polecam autobus. Z tego, co pamiętam, to odjeżdża co pół godzinki spod samego wejścia na lotnisko i kosztuje około 3 EUR/$. Koszt taxi to 10 EUR, ale można się czasem wytargować na 7 😉 Na mieście zazwyczaj poruszałam się taksówkami. Trzeba uważać, ponieważ taksówkarze nie włączają taksometru. Zazwyczaj gdzie by się nie pojechało, kasują około 100 dhs, czyli około 10 EUR. Dla porównania, w innych miastach kasują np. 20 dhs lub mniej za tą samą trasę.. Do innych miast dostaniemy się z dworca autobusowego, który znajduje się obok starego miasta. Jest dość duży wybór firm, jednakże w Maroko proponuje podróżować CTM. Bilet jest 2x droższy, jednakże masz zapewniony komfort podróży. Autobus nie zatrzymuje się milion razy, jedzie według planu, ma klimatyzację, zatrzymuje się raz na jedzenie i toaletę, torby są oznakowane i zazwyczaj za duże torby płaci się dodatkowo, jednak są to groszowe sprawy. Jeśli nas stać i chcemy wziąć taksówkę do innego miasta, to również jest taka możliwość, z tym, że do tego służą inne taxi. W Maroko mamy taksówki, które poruszają się w obrębie miasta oraz takie, które wyjeżdżają w dłuższe trasy poza miasto. Musicie się komuś zapytać, to na bank Wam wskażą taki postój. Za tą informacje zazwyczaj trzeba zapłacić, możecie dać 20 dhs, tzn. 2 EUR. Hotel. W Marakeszu jest cały pakiet różnych miejsc, gdzie można się zatrzymać. Począwszy na luksusowych hotelach 5 gwiazdkowych z polem golfowym i SPA, pałacach, hotelach klasy średniej aż po riady (takie marokańskie domy gościnne) i hostele na kieszeń osoby, która potrzebuje tylko kąt do spania. Ceny mogą się różnić dramatycznie. Hotele mogą być w stylu typowo marokańskim, albo europejskim. Byłam kiedyś w tanim hostelu. Cena to 10 EUR za noc za osobę. Był to pokój z ubikacją i chyba prysznicem (albo była wspólna na piętrze, nie pamiętam dokładnie). Było to na starym mieście. Powiem Wam szczerze, nie polecam.. Chyba, że macie pieniądze tylko na stratę i nie zależy Wam na standardzie pobytu. Woda zimna, niezbyt czysto, głodno, chłodno, do domu daleko.. Byliśmy też jedną noc w Riadzie i też mi się nie podobało. Po pierwsze zabukowaliśmy pokój online, a na miejscu okazało się, że były ukryte koszty i pokój był prawie 2 x droższy. Po drugie był on także na starym mieście. Dojechaliśmy tam pod wieczór i powiem, że nie czułam się tam bezpiecznie. Zapadał zmrok, kręte, małe uliczki mediny i na końcu pokój, którego drzwi się nie domykały, za to była ubikacja i prysznic. Koszt pobytu w tym Riadzie to około 25 EUR/noc za dwie osoby. Nie moja bajka. Oczywiście, na pewno można znaleźć coś innego i to w dobrej cenie, naprawdę w Marakeszu na bank będziecie mieli ten wybór, jednak ja tam wolę hotele na innym poziomie, z basenami itp.. Burżuazja hehe Dla grupki znajomych natomiast, którzy nie mają za dużo pieniędzy, na pewno sprawdzą się hotele i riady. Takie bed and breakfast 😉 Polecam za to fajny hotel Mogador. Trzeba rezerwować miejsca z wyprzedzeniem, bo zazwyczaj jest pełen (zależy kiedy jedziemy). Koszt pobytu, to około 50-60 EUR/noc za dwie osoby, ale jak dla mnie luksus. Elegancja francja. Drzwi na kartę, piękny, duży pokój z wyposażeniem. Wszystko pachnące, czyste. Lustra na ścianach, king size bed, lodówka, kuchenka, piękna ubikacja i prysznic z ciepłą wodą, przybory toaletowe. A z okna widok na hotelowe baseny 😉 Super doświadczenie, goraco polecam. W Marakeszu każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli zależy Wam na zwiedzaniu, polecam zobaczyć Pałace, odwiedzić muzea, ogrody, palmiarnie (szczegóły na wikipedii). Znajdziemy tutaj palm, drzew pomarańczowych, figowych, drzewa granatu, oliwkowe, a także wielkie bambusy, juki, papirusy, drzewa bananowe, cyprysy, filodendrony, krzewy róż, kaktusy itp.. Bardzo ciekawe są mury miasta i meczet. Mury i budowle w Marakeszu pochodzą z XII i XVI w. Jeśli chodzi o meczet, jest to jedna z największych wież. Został on zbudowany w XII w. i ma 80 metrów długości, 60 metrów szerokości. Rzeczywiście, wieżę meczetu widać z daleka. W Marakeszu można oczywiście zobaczyć wielbłądy, a także się na nich przejechać lub zrobić sobie zdjęcie. Pamiętam jak pierwszy raz przyjechałam do Maroko. Był to sam środek lata. W sierpniu wylądowałam w Marakeszu i… myślałam, że sie rozpłynę.. I tak przechodzimy do następnego tematu.. Temperatury/klimat, a także fascynujące zakupy na słynnym skwerze handlowym Jamaa El-Fna oraz nocne życie, naturę i sławnych ludzi przybywających do Marakeszu opiszę w drugiej części artykułu (publikacja już jutro). Zachęcam do przeczytania, będą tam zawarte najfajniejsze (według mojej skromnej opinii) miejsca i rzeczy, które należy zdecydowanie przetestować po przyjeździe do tego przepięknego, fascynującego, egzotycznego, pachnącego aromatycznymi przyprawami świata 😉

co warto zobaczyc w marrakeszu