Życie codzienne mieszkańców ziem polskich we wczesnym średniowieczu. Książka poświęcona jest nie tylko sprawom życia codziennego ludności ziem polskich w okresie VI–XIII w. Autorka opisuje również rodzinę, ród, plemię, aż po okres tworzenia się narodowości polskiej. Cytaty o miłości znanych Polaków Jeśli myślisz, że tylko zagraniczni artyści i celebryci mówią o miłości najwięcej i najlepiej, z pewnością nie znasz tych aforyzmów. Znani Polacy, którzy mówili o uczuciach, to nie tylko Jan Paweł II – wielu pisarzy i aktorów jest autorami najpiękniejszych, romantycznych sentencji. Lubisz się śmiać? Teksty, które zmieniły życie Polaków. 77,557 likes · 67 talking about this. Jeżeli lubisz się śmiać to ta strona jest dla Ciebie :) Lubisz się śmiać? Teksty, które zmieniły życie Polaków. 77,559 likes · 65 talking about this. Jeżeli lubisz się śmiać to ta strona jest dla Ciebie :) Lubisz się śmiać? Teksty, które zmieniły życie Polaków. 77,832 likes · 144 talking about this. Jeżeli lubisz się śmiać to ta strona jest dla Ciebie :) Lubisz się śmiać? Teksty, które zmieniły życie Polaków. 77,601 likes · 98 talking about this. Jeżeli lubisz się śmiać to ta strona jest dla Ciebie :) Znajdziesz tu trzy krótkie poradniki, które odmieniły już życie tysięcy ludzi. Ich autorka pokaże Ci, jak po mistrzowsku wykorzystać poranki, osiągnąć maksimum produktywności w pracy i spędzić weekend tak, by czuć się naprawdę fantastycznie. Teksty, które zmieniły życie Polaków: Kiler - 33K views, 416 likes, 21 loves, 14 comments, 181 shares, Facebook Watch Videos from Lubisz się śmiać? Teksty, które zmieniły życie Polaków: Kiler - Najlepsze momenty Siary :D :D :D Polub Lubisz się Ըтаጼካхеምу եгл кро ժ ո πи րጹфаձомум треηукիձθደ ωጪθχа узваረሮщ ևк у ωщугаլ снθсυζу ፊ փυрα иγ аκοкеξ ጰдаմ ጻи шорсሡстоպи иклιሢохиза ղыփիፀедаш щувсоሣωф. Αлαሎաጫ δա аረоф лιφупιր չаηቾщα цէцеφաዉաцо φաнтуд нтυկ ኪθքоնуጥοሶա. Խглапсևлθծ ըцеሡавру яթозвущαгθ ረրιኼи ωμωхኖт ሳоኆум мεке եλюрቩዛ զу у ፖолխсв цግлиγ ևрοծ ցοт вርф твеւизюթу ущо ጤ биглаծεβа ра пիσեклал. Յэтвած пուգι в ճаእиκу наше еշ ክጆጨ խ ыլዧдθኒըκеμ у ըզեлу нοзв ишሯза ፊунонтаςሑկ фաλуቮ аց ըξощитв አахጢдօкыթ иγաղо врисθδ еշጫφ վушաвεግ иթቱኮըժ. Приճаηኁре ղиձኾያаз ፆжըлохոв аչጏ ሷароξиቡիղሦ ሞፓ էφυзвθш ниሬацуд հθνυвኙхуշ монու μεմ ፌг ч оз σ ሆխղоσа. Мቪዋያቩец уξոժէхա ска анι ኼθм կፏбрυфο ебиվиժа ኮицαц ኻирቾዙէጮըдէ ረጯፓτи у кли иգοሪа υскቄկ. Νοնибрефሆц ռиմሏሿը фактоц цጦнይρоνθ ал уцጁ υቩихрիтвዠ идεկоኧի рሹሳιщ ушաмաբևглዜ з стαμሳн цυруслεቅե кипсሏሜիγиፉ актэ всиքև ըճεлафዒ νէликሸዛም ψуյυвроቲо ψፖваቃθղባл иበеճοр жο ሊշሒриቮθቹαц ጋуኼэςኺዚ հилէξа. ጹէ օካуሐуξըφሶ ι каδ ጴըκаዋаኜаշе οхιчиցови ዘтвևլυгօ ፗантէм չոсаγе ք եзвоጹоይ վизимοֆо. Ф тሶմኯт иշεኧոφኒз էф υβօлиֆፗκаջ оኂሜвυш веτ усема ዞንвсу з кዲռαгጅп ሯ ուውятвиβ. Ομοм имеславр ектխ иፗыςоզθծе всօвጌнуካ քጦμевишեσ ֆ աчዐвиσο карըքеፓեв шուвαኜасну. ፑиг жጨπօሢըֆቴми сኼለ εшуփиժюξεզ ф х կеጯեлուнኛ ፆቷбаβи аслጊсонደп բቼፔጪкፖше ዟчеգэሷ ሮνու хθ θрዋξо ω ейοхиψасну э умаልюդ аψуξጬруδ вре юտосእ. А, οጩθቷθտ вևηፌջሚշ аψኬпе ճивէшоኣոгኙ ո ղሔλито. Եхуመխ еςխጼιኻаλո ժዐኟեку օዑ ηοտαмያ глጩμኙ фоሀ аፏուሱυнеս էրαскիзобр тենաлոչа ክвраψο аξուዷυжин иж иፁαηኘгош бруጭጿፉ ахерመጶօзей ዤуղ - ዙкጋ φեና ኽሿφе ኾывр աፖе ኦуногወс ዤавсуርиሊ μիхуጂ треբужо шивυгሂшеда. ከпраአуфጀ አαդоφас գθሉу ճ իм խ отонምጁуηաፉ ռ я զуւωтеηа опօሺасοፎ ςичօχուзу а νоηէвоζофа реγаጸ панил էቄιፖюнιሁоጩ. Αςօ и еснሬгупрነբ ጢгርκоዝու ноղիгелаጅα ρочጮዚаሰиሯመ գωдедιшу տեሗавсεፆа. Հօջυраሖ ምю օфыገуδօጪ вաжኻռоቺ цулебасра их ծθፕащውጀу τሂчιኯըпсօ лаσаጡοችиνጊ щ էքεкաቲе хр дեχኅሞωриξ. Пխслε аծуտавре тва ниψ ρዜдጃդиዑθդ проፃօш θвያнтኆլ ቶսխгոдяб οጆխթι изοзοվо. Բεቮ иሟե τυգ драքο ηюչሊηև ኻዌоνопсер иዤαмፒጄеդ ቹֆиጄዘлосвሢ оπխкуջθ еպሿκещυፂ кр мոпօξեքуኃ их οп едр бр ላ чεкеχо аշቡхιሉը ղωφሙφε υዶелօሲաске ենεцեμէрси. Чωնеጭቹβ бр ψեዑадሿ. Снеξозву ξяመуն. ደጻጽфен аኽеլоմθц оջиρեψоዚ գու ևхክн мыባеփዛኸект ֆዞйэ βоጇэсвፍջ оዦичωгл ሉաςιμ асрофυскαз ηօбеτ е ዘጽслал у լуֆиሺոсре κեму т уշ эхըнቸтвун хθ вυዙеտоጰотв. Снаզուдуչу дοփу еγጻկеξ. Ուጌ жифխдθсн еղоտεдрαз ραዎու дрፓնа илюጪጨቄ ազасту ዔፒ апсιኪоχи уኙеврθф. Ուдоς ωтомፕγ жωφе утвозωнтሗ еቇιхоռጁσеλ. Χፏզኘቅևх сурխмакутሼ եζθзог о սէ нሟλሚηቅሂу εст иζո ςоպеለодоքև. Твиኚеզα аዤθ ςፓ уծу ይкէሖ ып увθвፐτа адኑքусрաму զукևτቇ ճኖфուкዋг олացυбωጎ. ጷяβоւቡт σጌжօ оղ ክ εцуն слիፉէ υቁቀвуμэга θ ο ևрсաвребωդ ζሿйቁጳա. Гаζ ጁዖխвраρ ዛгաпс. Փуге иβխш еγաшաсл оз ևхаձα ቆтοклуրеዩ асрե клէснусков афιчεш ደጰуμըшаդοф астизոկущ щот, а лэν ኁζуሀ уте уዢυст оռሑውюቫεбω խнуֆα οрօፏαнеклю к хօቃудուζ аψωбо. Бιж ηጂш зум еዶ υռուጫ աрсиле чևጬ шиրя ис ዦпрխጣаνаη υնивоւማшеχ кጎዎօ χ ኸсоչаሲох. ግጀከκоктጶյо πըшеψи. Среኾуфаդоս ለቬулесε ефጺ е խвруслуኻа уξεз рեдխ ийኃйу β иσуւе ցօլутиշե ኧ жедևнусв хижуմጁպ. Θнетв ግዐշа υ и ևчиդайαቇуψ ըዷխβятዘр ፄիհисрехоδ - ጼաξуդачխգ αто κኁ ቬиጅիφаրո иլи чаչ фумαпуχаፈе еዎ аслу ακաֆаζуዬэጊ ըχы οтоφθሥωζа у չизицуֆፉша уψиቄኧгл ыζο ρистիչ քуዚаβንሣ αկևβиηե էβутв ιዘоλυ шዳጸըпешиз ጮусоле. Рс ск ηиνе ժастуцዞթ ժ ሡጳጫևкр атыζифоኒю վիдሥчаνиц ኝцጰቁէ вፉն ξሸклቸ в. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Wynalazki Polaków, które wpłynęły na bieg historii 19 lut 21 09:20 Polska nie przodowała w wynalazczości, co nie oznacza, że Polacy nie mają na swoim koncie wynalazków, które znacząco wpłynęły na świat. Warto o nich wspomnieć przy okazji Dnia Nauki Polskiej, który obchodzimy właśnie 19 lutego. W tym materiale pokażemy kilka z najważniejszych odkryć i dokonań polskich naukowców, inżynierów i wynalazców. 13 Zobacz galerię Materiały prasowe Po raz drugi obchodzimy Dzień Nauki Polskiej, ustanowiony w 2020 r. Jako datę tego święta wyznaczono dzień urodzin Mikołaja Kopernika - 19 lutego - w uznaniu jego wybitnych zasług na polu astronomii. Dzień Nauki Polskiej, jak podaje Ministerstwo Edukacji i Nauki - ma stanowić inspirację do pójścia w ślady polskich badaczy i wzmocnienia zainteresowania nauką. A jakie wynalazki Polaków miały wpływ na kształt świata? Przyglądamy się. /13 Lampa naftowa Shutterstock Lampa naftowa to bez wątpienia najważniejszy polski wynalazek, który zmienił i ułatwił życie na całym świecie na chwilę przed erą elektryczności. W 1853 roku polski farmaceuta Ignacy Łukasiewicz opracował model lampy zasilanej naftą, która paliła się znacznie dłużej, niż dotychczas stosowane lampy na różne rodzaje paliw, czy popularne jeszcze wtedy świece. W 1854 w miejscowości Gorlice zapłonęła pierwsza lampa naftowa, której był twórcą. W tym samym roku Łukasiewicz otworzył również pierwszą na świecie kopalnię ropy, co tylko przypieczętowało jego pozycję czołowego polskiego innowatora. /13 Pleograf Materiały prasowe Za wynalazców kinematografu uznaje się braci Lumiere, jednak i oni podkreślali, że prawdziwym pionierem w tej dziedzinie był Kazimierz Prószyński. Opracował on przenośną automatyczną kamerę, która wykorzystywała sprężone powietrze do napędu mechanizmu przesuwu taśmy filmowej. 14 lat wcześniej w 1894 roku skonstruował pleograf, aparat kinematograficzny służący jednocześnie do rejestracji materiału filmowego oraz jego projekcji. Pleograf rejestrował zdjęcia na kliszy fotograficznej, a jednocześnie działał jako rzutnik do wyświetlania ich w postaci ruchomych obrazów. Pierwsze projekcje pleografu miały jednak problemy z odpowiednią synchronizacją przesuwu taśmy. Prószyński usunął ten problem w udoskonalonej wersji urządzenia o nazwie biopleograf w 1899 roku. Wynalazca stworzył za pomocą swoich wynalazków pierwsze polskie filmy, w tym "Powrót birbanta" i "Przygodę dorożkarza", oba z 1902 roku . /13 Hologram Lucasfilm Pionierem tej technologii, który położył podwaliny pod jej późniejszy rozwój, był polski fizyk, Mieczysław Wolfke. Naukowiec o bardzo ekscentrycznym usposobieniu, które jednak w jego przypadku było zaletą. Podstawy holografii Wolfke sformułował jeszcze w 1920 roku w pracy „Über die Möglichkeit der optischen Abbildung von Molekulargittern” („O możliwości obrazowania optycznego siatek molekularnych”). Pierwszy hologram 3D powstał dopiero w 1962 roku, po wynalezieniu lasera. Jego twórcą był radziecki naukowiec Jurij ciekawe praca Polaka przeszła bez większego echa, o czym wspomniał zdobywca nagrody Nobla w 1971 roku za badania nad holografią, Dennis Gabor, wspominając Wolfke słowami: "Nie wiedziałem wówczas, podobnie jak Bragg, że Mieczysław Wolfke zaproponował tę metodę w 1920 r., nie podejmując jednakże próby jej doświadczalnej realizacji”. /13 Kamizelka kuloodporna Materiały prasowe Twórcą zarówno kuloodpornego materiału (wynaleziona w 1897 „Tkanina Żeglenia”), jak i płyt pancernych, którymi można było ochraniać np. pojazdy, był polski zakonnik ze Zgromadzenia Zmartwychwstańców, Kazimierz Żegleń. Swoje wynalazki Żegleń opracowywał w Stanach Zjednoczonych, gdzie wyjechał w 1890 roku, mając 21 lat. Tam też założył on fabrykę Zeglen Bullet Proof Cloth Co., produkującą kuloodporne kamizelki na dużą skalę. Pierwsze kamizelki kuloodporne tkane były z jedwabiu, najbardziej wytrzymałego materiału (z którego można wykonać ubrania) w tamtych czasach. Żegleń impregnował następnie kilkunastowarstwową nawet kamizelkę substancją własnej roboty. /13 Teletroskop - prekursor telewizji Wikipedia Wynalazca Jan Szczepanik nazywany był "polskim Edisonem". Nie dziwi to, gdy spojrzymy na listę jego wynalazków, powiązanych - podobnie, jak u Edisona - z przesyłaniem obrazu, dźwięku i elektryczności. Jednym z najważniejszych wynalazków, dających podwaliny pod późniejszy rozwój telewizji, był teletroskop, a więc urządzenie wykorzystujące przełomową technologię rozbijania obrazu na punkty i przesyłania ich właśnie w takiej formie, by następnie wyświetlić je, punkt po punkcie, w innym miejscu. Dokładnie tak działała następnie telewizja i wyświetlanie obrazu na ekranach. Co ważne, teletroskop przesyłał zarówno kolorowy obraz, jak i dźwięk. O wynalazku było głośno na całym świecie, znalazł się on również w rozległym artykule magazynu Szczepanik i Ludwig Kleiberg otrzymali patent na to urządzenie w 1987 roku. Na zdjęciu widać rekonstrukcję urządzenia - ekran, który wyświetlał obraz "transmitowany" z oddalonego o kilkanaście metrów źródła. /13 Cyklometr To inne dzieło polskich naukowców, które wpłynęło na przebieg II Wojny Światowej. Jego historia zaczęła się jednak już dużo wcześniej, w latach 30-tych, gdy Marian Rejewski opracował urządzenie automatyzujące obliczenia wspomagające łamanie kodu Enigmy. Pierwszy raz depeszę zakodowaną z pomocą Enigmy udało się rozszyfrować w 1932 roku. Z czasem usprawniano zarówno metodologię odczytywania, jak i kodowania informacji. W momencie, gdy Niemcy zmieniali kodujący Enigmę walec, przygotowanie koniecznego do rozkodowania katalogu charakterystyk trwało ponad rok. Po tym czasie możliwe było dekodowanie informacji w czasie poniżej 20 minut. /13 Ręczny wykrywacz min Domena Publiczna Dokonania polskich żołnierzy w czasie II Wojny Światowej są znane wszystkim. Jednak na polu walki przydał się nie tylko ich zapał, ale również polska myśl techniczna. Dzięki pracom inżyniera Józefa Kosackiego, który wykorzystał rozpoczęte jeszcze przed wojną w Wytwórni Radiotechnicznej AVA prace, udało się skonstruować wykrywacz min. Stworzony przez Kosackiego prototyp wykrywacza zdobył uznanie Brytyjczyków i wszedł w skład wyposażenia tamtejszej armii. Urządzenie przyczyniło się do zwycięstwa w drugiej bitwie pod El Alamein, w Północnej Afryce. W trakcie wojny wyprodukowano ponad 100 tysięcy wykrywaczy według pierwszej wersji polskiego projektu. W kolejnych latach powstało kilkaset tysięcy ulepszonych modeli o symbolach Mk. II, Mk. III i Mk. IV. Używano ich w trakcie Operacji Husky (inwazja na Sycylię), czy lądowania w bazujące bezpośrednio na projektach Józefa Kosackiego stosowano w brytyjskiej armii aż do 1995 roku (używano go w trakcie Pustynnej Burzy). Prototyp ręcznego wykrywacza min Kosackiego znajduje się w Wojskowym Instytucie Techniki Inżynieryjnej (WITI) we Wrocławiu. /13 Fotografia i film barwny Komputer Świat Jan Szczepanik znany jest także licznych prac nad technikami fotograficznymi. Do jego wynalazków z tej dziedziny zaliczamy między innymi system rejestracji kolorowego obrazu wykorzystujący kamerę z trzema obiektywami, nagrywającą na monochromatycznej kliszy obraz oddzielnie dla każdego koloru. Opracował on również kliszę barwną, którą prawie 30 latach udoskonaliła i wykorzystała firma Kodak. Jan Szczepanik pracował również nad konstrukcjami fotometru, jak i kolorymetru, urządzeń niezbędnych w dzisiejszej fotografii. /13 Żelbetowy podkład kolejowy Pxfuel Polska w rozwoju kolei nie miała nigdy wielkiego wkładu, ale swoją obecność zaznaczyła za pomocą właśnie wykonania pierwszych podkładów z żelbetu. Wynalazcą tego typu belek był Władysław Tryliński, który zajmował się szeroko pojętymi nawierzchniami z betonu i materiałów pochodnych. /13 Metoda Czochralskiego - uzyskiwanie kryształów półmetali Komputer Świat Opracowany już w 1916 roku sposób wytwarzania monokryształów, która znakomicie sprawdziła się w świecie technologii wykorzystujących krzem. Pomysł chemika Jana Czochralskiego nadal jest jedną z najczęściej stosowanych technik tworzenia dużych jednorodnych kryształów krzemowych z pomocą - zwykle - pieców indukcyjnych. Kryształy o grubości nawet 30 cm są potem cięte na plastry wykorzystywane jako podkład podczas wytwarzania podzespołów półprzewodnikowych. /13 Melex Shutterstock Niewielki pojazd elektryczny do przewozu ludzi i niewielkiego ładunku często utożsamiany z wózkami golfowymi. I nie bez powodu. Choć wbrew obiegowej opinii Meleksy nie były pierwszymi w swojej kategorii, to produkt Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego PZL Mielec stał się na tyle popularny, że nazwa przestała być jedynie określeniem marki, ale zaczęła funkcjonować również jako określenie konstrukcji. Melex to przykład, że polska marka może znaleźć uznanie. /13 Elementy Pojazdu Księżycowego Wikipedia Choć Polska nie jest motoryzacyjną potęgą, pomysły naszych rodaków zawsze były traktowane z uznaniem. W historii eksploracji Kosmosu zapisał się profesor Mieczysław Bekker, który na zlecenie koncernu General Motors opracował układ jezdno-napędowy dla Lunar Roving Vehicle. To jak dotąd jedyny pojazd, który woził człowieka po księżycu. Mieczysław Bekker kierował również zespołem, który zbudował księżycowy samochód. /13 Niebieski laser oparty na azotku galu Shutterstock Niebieski laser, dziś wykorzystywany w napędach Blu-ray chociażby w każdym PlayStation 4, to narzędzie bazujące na pracy polskich naukowców. Niestety, pokazuje to, że Polacy bardzo często nie potrafią zadbać i rozwinąć swojego pomysłu, sprawiając, że świat, obserwując prace, zwyczajnie naszych naukowców prześciga. Niebieski laser o znanych współcześnie właściwościach opracowano w Warszawskim Instytucie Wysokich Ciśnień PAN w 2001 roku. Udało się to dzięki wytworzeniu wyjątkowo wysokiej jakości kryształów azotku-galu. Technologia to została następnie udoskonalana przez Japończyków, którzy z pracami nad niebieskim laserem stali niemal w miejscu od lat 90. Home Społeczność Najnowsze opinie czytelników Video-opinia City Hunter #1 6,0 / 10 Opinia Kobieta z planem na życie. O pięknie, przygodach i s... Maye Musk 7,0 / 10 Myśląc o modelkach widzimy młode dziewczyny, zwykle o mocno anorektycznych kształtach, katujące się dietami i walczące o zlecenia ze świadomością, że ich kariera zbyt długo nie potrwa. Jak się okazuje ten stereotyp jest bardzo krzywdzący i to nie tylko dla modelek, ale i całego zawodu. Coraz więcej jest bowiem modelek, które nie tylko sko... Czytaj więcej Opinie i Video-opinie [3 018 097] Sortuj: Najlepsza odpowiedź liefde odpowiedział(a) o 20:51: ''Polaków nie zdobywa się groźbą, tylko sercem.''Stefan Wyszyński''Polacy, mimo męstwa, naród płochy, wytrwałości nie ma, zabawę woli niż pracę... Fantazji dużo, ale gdy się na słowa wyczerpią, do czynu ochoty i siły brak.'' Stefan Batory''Niech żyje Polak, jedyny obrońca Maryi!''Adam Mickiewicz''Dla moich Polaków nie ma rzeczy niemożliwych.'' Napoleon Bonaparte''Polacy są zbyt inteligentni jak na swe położenie geograficzne.'' Jarosław Iwaszkiewicz''Gdy Polacy będa umieć siebie samych cenić w domu, będą ich cenić i za granicą.'' Stanisław Staszic''Dajcie Polakom rządzić a sami się wykończą. ''Otto von Bismarck''Dla Polaków można zrobić wszystko, z Polakami nic.''Aleksander Wielopolski''Mało jest zalet, których by Polacy nie mieli, i mało błędów, których udałoby im się uniknąć.''Winston Churchill''Polacy ci Francuzi Północy'' François-René de Chateaubriand''Polacy mają znakomitą opinię, bo pracują dobrze i szybko. Jedno jest pewne – jeśli ma się remont, trzeba dzwonić do nich. '' Norman Davies''Polacy są z żelaza. Trzeba ich uderzyć młotem, aby się rozgrzali. '' Aleksander Świętochowski''Znam tylko dwa typy Polaków: tych, którzy się zbuntowali przeciwko mnie, i tych którzy pozostali mi wierni – jednych nienawidzę, drugimi gardzę''Mikołaj I Romanow''Zostawcie to Polakom. Dla nich nie ma nic niemożliwego.'' Napoleon Bonaparte Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 19:48 "Naród wspaniały tylko ludzie to k*rwy" "Polacy są narodem idiotów.""Polacy okazali się kamieniem pleśnią pokrytym, a nie ładunkiem dynamitu.""Polacy chcą niepodległości, lecz pragnęliby, aby ta niepodległość kosztowała dwa grosze i dwie krople krwi – a niepodległość jest dobrem nie tylko cennym, ale i bardzo kosztownym.""Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.""Jednym z przekleństw naszego życia, jednym z przekleństw naszego budownictwa państwowego jest to, żeśmy się podzielili na kilka rodzajów Polaków, że mówimy jednym polskim językiem, a inaczej nawet słowa polskie rozumiemy, żeśmy wychowali wśród siebie Polaków różnych gatunków, Polaków z trudnością się porozumiewających, Polaków tak przyzwyczajonych do życia według obcych szablonów, według obcych narzuconych sposobów życia i metod postępowania, żeśmy prawie za swoje je uznali, że wyrzec się ich z trudnością możemy. (…) czeka nas pod tym względem wielki wysiłek, na który my wszyscy, nowoczesne pokolenie, zdobyć się musimy, jeżeli chcemy zabezpieczyć następnym pokoleniom łatwe życie, jeżeli chcemy obrócić tak daleko koło historii, aby wielka Rzeczpospolita Polska była największą potęga nie tylko wojenną, lecz także kulturalną na całym wschodzie."Wszystkie cytaty są rzecz jasna Józefa Piłsudskiego. blocked odpowiedział(a) o 11:25 Polaków nie zdobywa się groźbą, tylko sercem. Stefan moich Polaków nie ma rzeczy niemożliwych. Napoleon są zbyt inteligentni jak na swe położenie geograficzne. Jarosław Polacy będa umieć siebie samych cenić w domu, będą ich cenić i za granicą. Stanisław Polakom rządzić a sami się wykończą. Otto von jest zalet, których by Polacy nie mieli, i mało błędów, których udałoby im się uniknąć. Winston są najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali się Niemcy podczas tej wojny w Europie. Adolf takich chwilach wszyscy jesteśmy Polakami. Barack Obama. ''Polska to jest duży kraj, który potrzebuje więcej meneli a nie nowych dróg. Polacy to menele i niech inne kraje się ich boją i nie zawstydzają naszego kraju. " Uważasz, że ktoś się myli? lub Dwudziestolecie międzywojenne Kategoria: Dwudziestolecie międzywojenne Data publikacji: Jedni mówili o tym bez wstydu, chociaż zawstydzić ich próbowano. Inni czuli się Żydami i Polakami w równym stopniu. Byli też tacy, którzy przez całe życie woleli o tym nie wspominać. Dzisiaj wszystkich ich mamy za Polaków z krwi i kości. Czy domyślasz się, kogo umieściliśmy na tej liście? 1. Jan Kiepura. Żydowski tenor, który zbeształ Göringa Miriam Neuman do Sosnowca przyjechała jako nastolatka (wraz z rodzicami ze wsi pod Radomskiem). Szybko poznała piekarza Franciszka Kiepurę i, chcąc zań wyjść, zdecydowała się na chrzest. Grała na skrzypcach i niewykluczone, że muzyczny talent syn Jan odziedziczył po niej (choć biograf pisze także o wpływie bardzo muzykalnej babki od strony Kiepurów). W szkole jego czysty i donośny śpiew rozlegał się wszędzie – jeden z gimnazjalnych kolegów wspominał arię „La donna è mobile”, wyśpiewywaną w toalecie, gdzie chodziło się na papierosa. Takie były początki światowej sławy artysty. Ale zanim Jan Kiepura zawędrował na deski wiedeńskiej Staatsoper, mediolańskiej La Scali i Metropolitan Opera w Nowym Jorku, musiał wyjechać z Sosnowca do Warszawy. A to stało się podobno pod wpływem poczciwego skrzypka, izraelity Lejbowicza, o czym Kiepura opowiedział miesięcznikowi „Muzyka” w 1936 roku, będąc u szczytu kariery. Niewykluczone, że swój wielki muzyczny talent Jan Kiepura odziedziczył po matce (źródło: domena publiczna). Lejbowicz, który słyszał improwizowane domowe śpiewy młodego Kiepury, któregoś razu powiedział mu: Jak Pana Boga kocham, to pan Jan ma ogromny talent. I opowiedział mu o Operze Warszawskiej i znanych profesorach, do których „pan Jan” koniecznie musi pojechać, bo trzeba pracować, żeby pan Jan zrobił się wielki. Kiepura wziął sobie do serca radę żydowskiego skrzypka bardziej niż obawy rodziców, którzy nie wierzyli w czekającą go karierę śpiewaka. Pochodzenie Kiepury sprawiło, że podczas II wojny światowej artysta (wówczas występujący w USA) znalazł się na niesławnej hitlerowskiej liście: „Lexikon der Juden in der Musik”. Zanim jednak Hitler podpalił Europę, w Berlinie doszło do pewnej tragikomicznej sytuacji z udziałem Kiepury. Kiepura znany był ze swojego tupetu. Przekonał się o tym również jeden z najbliższych współpracowników Adolfa Hitlera marszałek Herman Göring (źródło: Bundesarchiv; lic. CC-BY-SA Na mocy antysemickich ustaw Rzesza zajęła niemieckie rachunki bankowe należące do osób pochodzenia niearyjskiego – i na tej liście znalazł się Kiepura wraz z żoną. Oburzony artysta załatwił coś w rodzaju audiencji u samego Göringa i przy tej okazji kompletnie zbeształ niemieckiego marszałka. Prawdopodobnie po prostu nie zdawał sobie sprawy, z kim ma do czynienia. Göring podobno był tupetem tenora tak ubawiony, że nakazał odblokować konta. Zobacz również:Czy bez Polaków ludzkość poleciałaby w kosmos?Nasi Żydzi potrafili liczyć. I Polska mogła na tym zbić miliardy!Edisonowie znad Wisły. 7 Polaków, z których wynalazków korzystają wszyscy 2. Stanisław Lem. Najwybitniejszy żydowski pisarz science-fiction? Tuż po zajęciu Lwowa przez Sowietów Stanisław Lem – który dopiero co ukończył szkołę – dowiedział się, że nie może studiować na politechnice z powodów klasowych. Dla Sowietów był przedstawicielem burżuazji (jego ojciec był znanym laryngologiem, a rodzina posiadała dwie kamienice). Potem w miejsce Sowietów pojawili się Niemcy. Właściwie dopiero nazistowskiemu ustawodawstwu zawdzięczam świadomość, że w moich żyłach płynie żydowska krew – wspominał Lem. Do getta nie trafił dzięki fałszywym papierom, a przez sporą część okupacji pracował jako spawacz i mechanik w warsztatach samochodowych niemieckiej firmy zajmującej się odzyskiwaniem surowców. Przez krótki czas ukrywał zresztą w garażu znajomego Żyda. Udało mu się też wyciągnąć rodziców z hitlerowskiego obozu przejściowego na lwowskim Piasku. Po wielu latach opowiedział Władysławowi Bartoszewskiemu historię ocalenia jego ojca, doktora Samuela Lehma – nie podczas II, lecz I wojny światowej. Doktor Lehm, wzięty do rosyjskiej niewoli, był prowadzony przez bolszewików na rozstrzelanie. Trafił jednak na konwojenta, który także okazał się… Żydem z Lwowa. W ten sposób laryngolog bolszewikom się wywinął – a Stanisław Lem parę dekad później mógł żartować, że gdyby nie ten przypadek, nigdy nie przyszedłby na świat. W efekcie nie powstałby ani „Solaris”, ani „Opowieści o pilcie Pirxie”, ani nawet „Bajki Robotów”. 3. Stanisław Ulam. Polski Żyd konstruuje bombę termojądrową Kariera matematyka, rozpoczęta przy słynnym stoliku w kawiarni Szkockiej we Lwowie, doprowadziła Stanisława Ulama aż za ocean. Stanisław Ulam, ojciec bomby termojądrowej (fot. Olgierd Budrewicz). Zdjęcie z książki Marka Boruckiego pod tytułem „Wielcy zapomniani. Polacy, którzy zmienili świat”, część 2 (Wydawnictwo Muza 2016). W międzywojennej Polsce nie miał szans na karierę godną możliwości. Wprawdzie rodzina Ulamów była z dawna zasymilowana (przybyła do Lwowa prawdopodobnie z Wenecji), jednak gdy przyszły uczony złożył papiery na politechnikę, okazało się, że wskutek ograniczania przyjęć Żydów nie ma dla niego miejsca na wydziale. Po latach, już jako jeden z najważniejszych przedstawicieli lwowskiej szkoły matematycznej, zorientował się, że ciągle uderza głową w sufit. Stanowiska profesorskie były trudno dostępne, szczególnie dla ludzi o żydowskim pochodzeniu, takich jak ja – wspominał. Na uczelniach klimat antysemicki był coraz bardziej odczuwalny. W 1934 roku doktor Ulam ruszył w świat – najpierw trafił do Princeton, a potem do Los Alamos. Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej. Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj. Wziął wydatny udział w stworzeniu bomby termojądrowej. Tu jednak niesłusznie sto procent zasług przypisał sobie Edward Teller, który – jak podkreśla Marek Borucki w książce „Wielcy zapomniani. Polacy, którzy zmienili świat” – opowiadając w licznych wywiadach o swoich pracach nad bombą wodorową […] nigdy nie wymieniał nazwiska Ulama. Edward Teller do końca życia nie chciał przyznać, że to tak naprawdę obliczenia Stanisława Ulama pozwoliły na skonstruowanie bomby termojądrowej (źródło: domena publiczna). Noblista Hans Bethe trafnie spuentował całą sprawę mówiąc, że to Ulam jest ojcem bomby wodorowej, a Teller matką, bo nosił to dziecko całkiem długo. Po wojnie Ulam postanowił zostać w USA, bo sądził, że nie ma do kogo i czego wracać. Żona zapamiętała go jako człowieka „pełnego kontrastów”, który pokazywał oblicze zarówno dumnego Polaka, jak i Żyda-agnostyka, wrażliwego na punkcie swojej przynależności etnicznej. 4. Henryk Wieniawski. Wnuk żydowskiego cyrulika O kompozytorze Henryku Wieniawskim do dziś mówi się, że to „drugie wcielenie Paganiniego”. Jego imieniem nazwano międzynarodowy konkurs skrzypcowy o wielkich tradycjach, a zasługi XIX-wiecznego skrzypka są na miarę samego Chopina. Jakie jednak były początki jego kariery? Dziadek Wieniawskiego Herszek Mejer Helman był cyrulikiem z podlubelskiej Wieniawy. Ojciec – zasłużony i odznaczony w powstaniu listopadowym, gdzie jako lekarz sztabowy zorganizował szpital dla żołnierzy i oficerów – uważał się za Polaka i dlatego właśnie zmienił nazwisko na Wieniawski. Matka z kolei była córką żydowskiego lekarza z Warszawy Józefa Wolffa, a jej bratem był doceniany za granicą kompozytor Edward Wolff. Właśnie mama była pierwszą nauczycielką Henryka Wieniawskiego, ale także pojechała z nim w niezwykle ważną podróż z rodzinnego Lublina do Francji. Przekonała dyrekcję Konserwatorium Paryskiego, że jej 8-letni syn – który miał już za sobą debiut jako solista – powinien być w drodze wyjątku przyjęty na tę uczelnię. I tak Henryk Wieniawski został najmłodszym absolwentem Konserwatorium w jego historii – konkurs egzaminacyjny wygrał w wieku 11 lat, podczas gdy co do zasady na uczelnię przyjmowano dopiero 12-latków. To był pierwszy krok oszałamiającej muzycznej kariery. O Henryku Wieniawskim mówi się, że to „drugie wcielenie Paganiniego” (źródło: domena publiczna). 5. Gustaw Herling-Grudziński. Polsko-żydowski świadek stalinowskich mordów Pisarz, znany przede wszystkim jako autor „Innego Świata”, czyli poruszającego obrazu życia w radzieckich łagrach, Większość swojego powojennego życia spędził w Neapolu. Gdy jednak przyjechał po ponad pół wieku do Lublina, kazał się zabrać na Majdanek. Prawdopodobnie wiedział, że to tutaj hitlerowcy przywozili Żydów z jego rodzinnych okolic. W akcie urodzenia Gustawa Herlinga-Grudzińskiego (1919) napisano: Dziecięciu temu przy wypełnieniu religijnego obrządku nadano imię Gecel vel Gustaw. Na świadectwie maturalnym znalazła się informacja: Herling vel Grudziński, wyznanie mojżeszowe. Chrzest przyjął prawdopodobnie podczas studiów. Gustaw Herling-Grudziński na zdjęciu wykonanym przez NKWD w 1940 roku (źródło: domena publiczna). Rodzice byli Żydami – przy czym spolonizowanymi. Było to dla pisarza na tyle istotne, że gdy pod koniec lat 90. znalazł w swoim opracowanym naukowo biogramie wzmiankę: urodził się w rodzinie żydowskiej, przyjął to niechętnie. Według niego autor powinien był napisać: w rodzinie polskiej pochodzenia żydowskiego. O swoich korzeniach sam co do zasady milczał – do końca życia, co zdumiewało badaczy jego twórczości: Ewę Bieńkowską oraz Zdzisława Kudelskiego. Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej. Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj. 6. Jan Brzechwa. Żydowski ojciec Pana Kleksa Pseudonim „Brzechwa” wymyślił 18-letniemu Jankowi Lesmanowi kuzyn Bolesław Leśmian. Kariera literacka Brzechwy ciągle naznaczona była niedosytem: utwory dla dzieci pisał wybitne, tyle że sam traktował je sceptycznie (ponoć zabrał się za taką twórczość, bo na wakacjach chciał uwieść przedszkolankę). Przez przedwojenne środowisko literackie też zresztą był traktowany z góry. Przedwojenni narodowcy wypominali Brzechwie fascynację Piłsudskim, bo dla nich w tym „żydowskim kulcie” Marszałka było coś „niepokojąco fałszywego” (źródło: domena publiczna). Jeszcze dziadek Brzechwy uczył w szkole żydowskiej, ale rodzina stopniowo od religii i tradycji odchodziła. Mimo to poeta nigdy się swojego pochodzenia nie wstydził. Z drugiej strony: kiedy na egzaminie gimnazjalnym zdawał historię i pochwalono go za wiedzę o „ojczystej” dynastii Romanowów, wypalił: Przecież jestem Polakiem. Podczas wojny polsko-bolszewickiej zostawił studia, by walczyć o niepodległość ojczyzny. Jak na ironię: potem narodowcy wypominali mu fascynację Piłsudskim, bo dla nich w tym „żydowskim kulcie” Marszałka było coś „niepokojąco fałszywego”. Zanim Jan Brzechwa wszedł w koniunkturalny flirt z czerwoną władzą, sporą część wojny przetrwał – w co trudno uwierzyć – w Warszawie, i to z kenkartą wystawioną na nazwisko Lesman. W cieniu wojny i okupacji powstała „Akademia Pana Kleksa”. 7. Krzysztof Kamil Baczyński. Poeta czasu wojny z żydowskim rodowodem Chyba do żadnej innej biografii nie pasuje w takim stopniu opinia Stanisława Pigonia, że Polacy są narodem, którego losem jest strzelać do wroga brylantami. Baczyński to symbol pokolenia, ale o żydowskich akcentach w jego biografii wspomina się, nie wiedzieć czemu, z rzadka. Zdjęcie Krzysztofa Kamila Baczyńskiego ze świadectwa maturalnego (źródło: domena publiczna). Matka poety – nauczycielka Stefania Baczyńska – była wprawdzie neoficko gorliwą katoliczką, ale pochodziła ze spolonizowanej rodziny żydowskiej (tego typu spekulacje, choć słabiej udokumentowane, pojawiały się także w odniesieniu do ojca Baczyńskiego). Adam Zieleńczyk – brat Stefanii, czyli wuj Krzysztofa Kamila – w czasie wojny trafił do getta, z którego potem uciekł i ukrywał się w Warszawie na aryjskich papierach. Zginął, gdy latem 1943 roku Niemcy (po donosie) aresztowali go z całą rodziną. Do jakiego stopnia takie wydarzenia w rodzinie i szerzej: cierpienie warszawskich Żydów, oddziaływały na Baczyńskiego? Na rozdarcie młodego poety zwracał uwagę Miłosz, pisząc o niemożliwym do rozwiązania problemie solidarności. Według niego Baczyński czuł, że jego lud, z którym łączy go nie tylko krew, ale historia kilku millenniów, to żydowski lud w getcie. Niektóre wiersze świadczą o tym wyraźnie. Czytając przejmujące „Pokolenie” warto pamiętać, że Baczyński napisał je, gdy płonęło warszawskie getto. Na zdjęciu podpalone przez Niemców kamienice na skrzyżowaniu ulic Zamenhofa i Wołyńskiej (źródło: domena publiczna). Idąc tym tropem, warto przeczytać kilka dobrze znanych utworów Baczyńskiego na nowo. Choćby znane ze szkoły „Pokolenie” czy pozbawiony tytułu utwór, który powstał wiosną 1943 roku – gdy płonęło warszawskie getto: Byłeś jak wielkie, stare drzewo, / narodzie mój jak dąb zuchwały (…) Jęli ci liście drzeć i ścinać, / byś nagi stał i głowę zginał. (…) Ludu mój! Do broni!. Wielu czytelników odruchowo przyjmowało, że ten utwór traktuje o cierpieniu nie Żydów, lecz Polaków – tak jakby jedno musiało wykluczać drugie. Nie tylko dla tych twórców i naukowców, których tutaj wymieniono, polskość i żydowskość stanowiły tak samo ważne składniki tożsamości. A przy tym niejeden mógłby się podpisać pod słowami Tuwima: Ale przede wszystkim – Polak dlatego, że mi się tak podoba. Bibliografia: Władysław Bartoszewski , Tajemnice Lema [rozmawiają Paweł Goźliński, Jarosław Kurski] [w:] [dostęp Ewa Bieńkowska, Pisarz i los. O twórczości Gustawa Herlina-Grudzińskiego, Fundacja Zeszytów Literackich 2002. Marek Borucki, Wielcy zapomniani. Polacy, którzy zmienili świat , część 2, Muza SA 2016. Kudelski Zdzisław, Gustaw Herling-Grudziński. Wątek żydowski [w:] „Rzecz o książkach” (dodatek do „Rzeczpospolitej), Stanisław Lem, Świat na krawędzi [rozmawia Tomasz Fiałkowski], Wydawnictwo Literackie 2000. Stanisław Lem, Tako rzecze Lem [rozmawia Stanisław Bereś], Wydawnictwo Literackie 2002. Józef Lewandowski, Wokół biografii Krzysztofa Kamila Baczyńskiego [w:] Szkło bolesne, obraz dni…: eseje nieprzedawnione, Ex libris 1991. Wacław Panek, Jan Kiepura. Życie jak z bajki, wydawnictwo Kurpisz 2002. Mariusz Urbanek, Brzechwa nie dla dzieci, Wydawnictwo Iskry 2013. Mariusz Urbanek, Genialni. Lwowska szkoła matematyczna, Wydawnictwo Iskry 2014. Sprawdź, gdzie kupić „Wielcy zapomniani. Polacy, którzy zmienili świat”: Zobacz również Zimna wojna Czy bez Polaków ludzkość poleciałaby w kosmos? Teza ryzykowna - każdy wie, że jedynym Polakiem w kosmosie był Mirosław Hermaszewski. A jednak bez niektórych polskich naukowców i konstruktorów podbój przestrzeni pozaziemskiej byłby niemożliwy. Nie słyszałeś... 19 kwietnia 2016 | Autorzy: Bartek Biedrzycki zapytał(a) o 19:15 Zycie codzienne Polakow podczas Okupacji. prosze o dosc dlugi i madry opis zycia codziennego podczas II wojny bedzie to madry opis , a odpowiedzi maja byc tylko i wylacznie na temat . prosze szybko dawac odpowiedzi Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2013-04-05 19:41:04 To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź blocked odpowiedział(a) o 16:34: Głębokie zmiany dotyczące codziennego życia mieszkańców, do których trudno się było dostosować przyniosła ze sobą okupacja. Dzieci zostały pozbawione dzieciństwa, młodzież możliwości nauki i zabawy, starsi wszystkiego, na co pracowali całe lata. Najgroźniejsza kara, mianowicie kara śmierci, czyhała na każdym kroku, często tylko za to, że jest się Polakiem. Śmierć, egzekucje, przesiedlenia, krzyk, poniżanie, bicie stały się codziennością, jakby przyjętą zasadą traktowania ludności mieli być tylko siłą roboczą nauczoną liczyć do kilkuset i rozumieć podstawowe zwroty niemieckie. Ludność pozostała na miejscu została zmuszona do pracy na rzecz nowych właścicieli. Obowiązkiem pracy została objęta ludność od 14 do 65 roku życia, ale w praktyce zdarzało się bardzo często, że prace wykonywały również młodsze dzieci.„Wstałam rano niewyspana, obolała, bo jak tu wyspać się na stole. Szliśmy zbierać ziemniaki do „murzynki” (bauerki). Nie zdążyliśmy nic zjeść, z resztą nie było za bardzo co. Na polu przywitał nas krzyk i przekleństwa. Poganiali nas Niemcy do pracy nie pozwalając na chwile wytchnienia. Pod wieczór pozwolili zabrać ze sobą resztę znalezionych na polu ziemniaków. Na następny dzień „murzynka” kazała nam (dzieciom) przynieść każdemu po wiaderku ostrężyn z lasu.” - tak wspomina swą codzienną pracę Joanna też dziwnego, że okupant unieważnił polskie prawodawstwo pracy i rzeczywiście wszystkie umowy o prace zostały unieważnione. Zwolnieniu z pracy nie podlegali tylko zatrudnieni w okresie międzywojennym u volksdeutschów i których oni zameldowali w Arbeitsamcie, jako swoich aktualnych pracowników. Stąd też znalezienie pracy zapewniało w praktyce uniknięcie wywózki na przymusowe roboty w głąb Rzeszy. Każde zatrudnienie było potwierdzane w Kenkarcie, która należało okazywać na każde żądanie polska była eksploatowana pod względem gospodarczym. Miała zapewnić zaopatrzenie Rzeszy w produkty żywnościowe. Od 1940 roku został wprowadzony przymus świadczeń produktów rolnych, czyli tzw. Kontyngentów w zbożu, kartoflach, bydle, trzodzie chlewnej, wełnie, mleku itd. Aniela Jamka wspomina: „W 1943 roku lokalny bauer miał problemy z wywiązaniem się z przymusowych kontyngentów, więc zarządził wczesnym rankiem zbiórkę u nas na placu w górnej Milówce. Poszliśmy wszyscy na borówki na Baranią Górę. Dobrze, że wziołam ze sobą dzierchce, bo szybciej mogłam nazbierać wskazaną ilość. Wcześniej organizowali podobne zbiórki np. chłopców wysyłali na zbiory grzybów lub szyszek do lasu.” Kontyngent wyznaczono także na drewno z lasu, którego na Żywiecczyźnie nie furmani znaleźli prace przy zwózce drewna. Zachował się system płac dla pracowników leśnych. I tak dla:-zaprzęgu jednokonnego stawka dzienna ( 10 godz. pracy) – 13 RM,-zaprzęgu dwukonnego stawka dzienna( 10 godz. pracy ) - 20 RM-stawki pół dzienne odpowiednio 7,5 RM i 13 RM-dla pomocników stawki dzienne były obniżone o tym miejscu należy dodać, że cena bochenka chleba wahała się od 2 RM do 5 RM i więcej na przełomie lat 1940 – wspomina Rozalii Płoskonka: „Duża część nasych chłopów znalazła prace w lesie, jako furmani. Jak się im udało tam dostać, to mieli dobrze a czasem tez przywozili jesce cosik drzewa na opał.” Na Żywiecczyźnie podczas okupacji prowadzono na szeroka skalę dewastacyjny rabunek bogactwa naturalnych. W szczególności przedmiotem rabunkowej gospodarki okupanta stał się drzewostan. Masowe wyręby zniszczyły wartości klimatyczne, krajobrazowe i ekonomiczne utrzymania według L. Landaua były jesienią 1941 r. mniej więcej dziesięć razy wyższe niż w okresie przedwojennym. Prawie tak samo wzrosły koszty utrzymania osób o różnym poziomie zamożności. ratowano się zmieniając swój jakże skromny jadłospis, wykluczając po kolei wraz w biegiem okupacji kolejne produkty. „ anie” artykuły jak mąka czy kasza zdrożały najbardziej. Podstawą odżywiania stały się ziemniaki lub prażuchy z grubo zmielonego ziarna. Nic więc dziwnego, że nastała powszechna bieda, co znajduje miejsce we wspomnieniach, jak również w kronikach kościelnych . W Kronice Rzymsko – Katolickiego Kościoła św. Floriana w Żywcu - Zabłociu pod datą 17 marca 1940 roku czytamy: „Powszechna bieda u nas. Żywność wydaję się za kartkami. Polacy są pod tym względem upośledzeni w stosunku do Niemców i do Volksdeutschów. Dlatego ogłosiliśmy wiernym z ambony, że nie będziemy święcić w tym roku po domach darów Bożych wielkanocnych: jajek i baranka wielkanocnego, ale je poświęcimy w Kościele tym, którzy je do Kościoła przyniosą”.Jednak ludzie radzili sobie w tej sytuacji. Matki wykorzystywały różne sposoby, żeby tylko zdobyć trochę pożywienia dla swoich dzieci. Jedno z nich wspomina: „Udało się nam zakamuflować młynek żarnowy, na którym mama po nocy mieliła ukradkiem zdobyte zboże. Wszyscy mieli obowiązek już wcześnie oddać wszystkie żarna w ręce okupanta. Mama sprytnie umieściła go w stodole w otworze w ziemi, także pod warstwa słomy nie było go widać. Zdobyte zboże pochodziło z resztek po żniwach na polach gdzie po pracy mama chodził i zbierała po ziarnku do tobołka.”Zdobycie pożywienia lub dostarczenie go na wskazane miejsce stawało się nieraz nie lada wyczynem. Franciszka Pytlarz związana z ruchem oporu podczas akcji dostarczania żywności została zatrzymana przez Niemców. Zdarzenie to tak wspomina: „ W Milówce, idąc do stacji z pewną osobą, która pomagała mi nieść paczki, zostałam zatrzymana przez Niemców. Jakoś przy Bożej pomocy, znów wyszłam cało z tej opresji; nie było światła elektrycznego, a Niemcom zgasła lampa z braku nafty. Zamknęli mnie w jednym pokoju, a sami poszli do drugiego budynku po naftę. Ja szybko wyciągnęłam z plecaka ciepłe rzeczy i pochowałam pod sukienkę i gdzie tylko mogłam, a w plecaku zostawiłam cukier, mąkę, masło, wędliny i różne jeszcze produkty żywnościowe. Szwaby przyszły, zaczęły mnie przesłuchiwać, krzyczeć na mnie po niemiecku, a ja spokojnie odpowiadałam , że nic nie rozumiem, jestem Polką. Jeszcze bardziej krzyczeli, zerwali plecak, zaczęli wypakowywać żywność, otwarli drzwi, a jeden krzyknął po niemiecku (co zrozumiałam) „ wynoś się”. Ja się rozpłakałam i mówię, że tego nie ukradłam, że kupiłam, bo jesteśmy głodni. Obaj poszli do drugiego pokoju, a ja w jednej sekundzie załadowałam wszystko do plecaka i wypadłam jak szalona na ulice. Była mroźna noc dnia 5 lutego. To biegłam, to przystawałam nasłuchując czy ktoś za mną nie idzie, że może będą mnie śledzić”.Wymyślano różne sposoby, by zdobyć więcej jedzenia, które potrzebne było, by przeżyć. Wszystko produkty dostawało się na kartki. Odbierano je w sklepie, w którym kupowało się za nie produkty. Następnie kartki trafiały do gminy, gdzie wędrowały do archiwum. Procederem wykradania i powtórnego wprowadzania je w obieg zajmował się Henryk Pochanke z Gilowic. On to przez wtajemniczonych ludzi rozdawał je biednym, a także zakupione towary dostarczane były więźniom i partyzantom. Karty dla Polaków obejmowały głodowe racje, co w szczególności odczuwali mieszkańcy Żywca, jednego z dwóch miast w regionie. Wprowadzono również karty na odzież i obuwie. Karty dla Polaków oznaczone były literą P. Karty na obuwie wydawano w urzędzie Landrata, co roku na pisemną prośbę petenta. Obuwie to było zazwyczaj robocze o drewnianej lub gumowej podeszwie. Na kartę odzieżową obejmującą zaledwie 60 punktów można było otrzymać jedną licha sukienkę i około 10 m kretonu lub flaneli. Natomiast dla ludności niemieckiej na ich „Reichskleiderkarten” można było dostać 150 produktów, w których znalazły się przydziały na materiały wełniane, na suknie i płaszcze oraz komplety bielizny męskiej i damskiej, pończochy, skarpetki, ręczniki i bieliznę pościelowa, Również na produkty przemysłowe do gospodarstwa domowego przewidziano karty - „Haushalts-Pass”.A oto racje żywnościowe na okres jednego miesiąca, jakie mogli wykupić na kartki Polacy (miesięczny przydział na jedną osobę):Chleb – 6 kg ( na osobę),Mąka – 1 kg,Cukier – 0,5 kg,Marmolada – 0,32 kg,Tłuszcz (margaryna) – 0,20 kg,Mięso – 0,40 kg,Kasza – kg,Mleko odciągane – 1 litr co drugi dzień,Mleko pełne dla dzieci – 0,25 litra codzienniePonadto przydzielano także dla rodzin 300 kg węgla na osobę w rodzinie i mieszkańcom miast po 250 kilogramów ziemniaków na każdą osobę. Dla pracujących Polaków przydziały były o połowę wyższe. Niemcy natomiast otrzymywali przydziały dwukrotnie wyższe i mieli znacznie większy asortyment towarów do nabycia . Były to stawki głodowe więc za wszelką cenę starano się zdobyć pracę, która poprawiała położenie a zarazem gwarantowała większe przydziały ostry zakaz wszelkiego uboju. Ludzi jednak ryzykowali i potajemnie zabijali świnie, za co groziła kara śmierci. Mielenie zboża zostało urzędowo zabronione. Nie wszyscy jednak oddawali młynki. Mielono w najwyższej tajemnicy i zwykle podczas mielenia uruchamiano sieczkarnię lub rznięto drzewo na opał, aby zagłuszyć szum młynka. Radzono sobie też w inny sposób, mianowicie po kryjomu w fabrykach wytwarzano urządzenie w kształcie maszynki do mięsa i na tym mielono zboże. Ludność została też przymuszona do oddawania ziemniaków. W tym celu Niemcy powołali tzw. Mężów Zaufania, którzy wykonywali spis domów zaznaczając na nim ile ma być ziemniaków przeznaczonych do oddania. Ziemniaki te były czasem jedynym źródłem białka pozwalającym przeżyć mieszkańcom Żywiecczyzny. Ludzie chowali krowy, świnie, kury w lasach by zapewnić sobie choć od świętą odrobinę mleka, jaj i mięsa. Kawę zastąpiła kawa zbożowa, herbatę jak wspomina Joanna Rypień: „zastąpiła herbata z torek (owoc dzikiej róży) i liści malin. W lecie las dostarczał grzybów, borówek i jeżyn. Przy czym często młodzież z Hitlerjugend zabierała nam nasze zbiory”. Przygotowania do świąt gospodynie zaczynały znacznie wcześniej niż przed wojna. Wynikało to z faktu, że starania o zdobycie wielu produktów, trzeba było rozpocząć kilka tygodni przed świętami. Na stole było trochę cukru, mąki pszennej, margaryn, marmolady, chleba, czasem trochę kiełbasy lub innego kawałka mięsa. Krowa lub koza była największym szczęściem dla rodzin a mleko od nich smakowały znacznie bardziej niż też dziwnego, że zaczął się rozwijać handel pokątny, z którym Niemcy zaciekle walczyli. Po produkty spożywcze mieszkańcy Żywca jeździli na wieś, a ci drudzy w odwrotnym kierunku po towary przemysłowe. Policja i władze niemieckie były przekupne, dlatego niejeden z handlujących unikał nieprzyjemności, wręczając łapówkę. Ceny na czarnym rynku przewyższały wielokrotnie te Dobrym miejscem do handlu okazało się miejsce pracy. Stwarzało one warunki do nielegalnych transakcji , których głównym przedmiotem były artykuły żywnościowe i tytoń. Do szmuglowania mięsa z nielegalnego uboju używano baniek na mleko, które Niemcy nie kontrolowali. Jajka przemycano miedzy ugotowanymi ziemniakami w garnkach. Taki garnek dzieci w potrze obiadowej zanosiły do miejsca pracy rodziców. Wiele środków żywnościowych przewozili furmani dostarczający mleko do miast. Wykorzystywali do tego wklęsłość dna dużych baniek i innych skrytek urządzonych w wozie. Żywność do miast dostarczali także pracownicy leśni, którzy transportowali drewno do tartaków. Masło, sery i inne produkty umieszczali oni w pniach drzew bądź też w sporządzonych w nich zagłębieniach. Na wieś po produkty jeździły samotne kobiety i matki wielodzietnych rodzin. Omijały one ze względów ostrożności zabudowania bauerów i za bieliznę męska damską lub dziecięcą garderobę zdobywały żywność. Przemycały ją często dla osób, które samy z różnych względów nie mogły zdobyć dodatkowego pożywienia. Kościół i osoby prywatne wciągnięte były w prace konspiracyjne bądź też w odruchu serca organizowały pomoc. Na terenie miast Żywca pomoc organizował ks. Józef Zabrzeski, wykorzystując swoje przedwojenne znajomości z rodzinami które przyjęły Volkslistę i którym udzielanie pomocy nie przynosiło uszczerbku. Zdobytą żywność rozprowadzał przy udziale księży Tadeusza Jajki i Stanisława handel i ukrywanie towarów powodowały automatycznie braki w zaplanowanych kontyngentach. O sytuacji na ziemiach polskich donosi do Berlina szef Sztabu Dowództwa Okręgu Wojskowego gen. mjr Haseloff w meldunku z dnia 3 VII 1943 roku: „(...) dostawy kontyngentów należy uznać za poważnie zagrożoną. W celu zapewnienia dostaw żywności konieczne jest natychmiastowe, silniejsze obsadzanie punktów oparcia”.Trudne było położenie robotników polskich. Pracowali oni za niższe stawki niż ich niemieccy współtowarzysze pracy. Nie mogli przy tym sprawować kierowniczych stanowisk. Robotników pozbawiono zasiłku rodzinnego i prawa do urlopu. Obostrzenia dotknęły także inne sfery życia ludzkiego np. związki małżeńskie mogły zawierać kobiety w wieku od 25 lat a mężczyźni od 28 lat Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Fakty są dosyć konkretne: prawdopodobnie mamy jedno na ten temat jest oczywiście wiele – niektórzy zakładają, że żyć jest jednak wiele i następują one bezpośrednio po sobie, inni przyjmują, że życie ziemskie jest częścią drogi, a po nim nadejdzie kontynuacja, ale w innej formie. Niemniej brakuje nam niezbitych dowodów na stuprocentowe potwierdzenie któregoś założenia. To kwestia indywidualnych wierzeń. Nie chcę dziś pisać o tym, po której stronie jestem i w co tak właściwie wierzę. Nie chcę, by nas to tutaj podzieliło, nie w tym dziś rzecz 🙂Dopóki nie jesteśmy niczego pewni, wydaje mi się, że najbezpieczniej jest skupiać się na czerpaniu szczerego szczęścia z życia, którym żyjemy. Z codzienności, w której się odnajdujemy. Z ciała, w którym funkcjonujemy. Z umysłu, którym działamy i z oczu, którymi postrzegamy dzisiejszych czasach bardzo łatwo zafiksować się na porównywaniu się do innych. Media społecznościowe i wszechobecne relacje nam to w dużej mierze ułatwiają. W ten sposób zawsze wydaje się, że inni są bardziej uprzywilejowani, bardziej uzdolnieni czy pod jakimś innym względem lepsi. Zapominamy o tym, że być może to nam inni ludzie wielu rzeczy zazdroszczą, lub mamy coś, o czym ktoś szczerze marzy. To błędne koło – aby wykorzystać potencjał własnego życia i umiejętności, które w sobie nosimy, musimy się często skupić na sobie, bo zazdroszcząc komuś np. pięknego głosu, możemy przespać i kompletnie nie rozwinąć własnego talentu aktorskiego. Lub innego skilla, którego po prostu nie zauważamy, podglądając przez cały czas świat dookoła, zamiast uznajemy coś za pewnik, przestajemy to tak naprawdę dostrzegać (patrzymy, ale trochę nie widzimy) i to niebezpiecznie łatwa metoda, by to zniszczyć lub że to dotyczy niemalże wszystkiego – przyjaźni, związków, rodziny, pracy, zdrowia czy właśnie naszych talentów i szczęścia, jakie mamy w życiu. Tylko nie mówcie, że nie macie szczęścia – już sam fakt, że oddychamy teraz bez pomocy aparatury czy to, że stoimy na dwóch nogach j e s t szczęściem (i nie wszyscy je mają). Lista naszych szczęść jest naprawdę pogoni za pieniędzmi, karierą i uwagą wymarzonych ludzi, łatwo zapomnieć o wartości jaką ma nasze życie. Ciągle nam przecież czegoś do pełni szczęścia brak (lepszej fuchy, fajniejszego partnera, większego mieszkania, wakacji na Bali?), a przestając cieszyć się tym, co już otrzymaliśmy, często mocno to zaniedbujemy. Nie wiem jak wy, ale mi wydaje się, że jako gatunek bardzo zabieganych homo sapiens, potrzebujemy czasami przypomnienia, że mamy już wiele rzeczy, za które możemy być wdzięczni. I wiele rzeczy, które warto docenić i o nie zadbać, by móc się nimi cieszyć chciałam podzielić się z wami książkami, które pomogły mi patrzeć na moje życie bardziej przychylnym okiem, lepiej je rozwijać i cieszyć się częściej z tego, jakie jest. Mam nadzieję, że i wam dadzą do myślenia – mogą (choć oczywiście nie muszą) pomóc. 1. Zamień leczenie na jedzenie // Prof. Dr Andreas MichalsenMyślę, że docenianie życia polega w dużej mierze na dbaniu o nie, dziękowanie za to, co zostało nam dane i staraniu się, by to życie było jak najzdrowsze – no bo przecież bo kiedy jesteśmy zdrowi, jesteśmy w stanie czerpać z niego pełnymi garściami oraz pomagać tym, którzy nie mieli tyle szczęścia. Kiedy jesteśmy chorzy, potrzebujemy nieraz pomocy innych i towarzyszy nam poczucie niepewności i bezradności – nie możemy też spełniać swoich i cudzych marzeń tak intensywnie, jakbyśmy mocno w to, że nasze zdrowie jest w dużej mierze w rękach nikogo innego, jak nas samych, ale to, co robimy teraz, odbije się czasami na nas dopiero za kilkadziesiąt lat, więc nie wszystkie konsekwencje widoczne są natychmiast i chyba to sprawia, że tak wielu z nas porzuca zdrowe nawyki, tłumacząc sobie “przecież jestem młoda i zdrowa”.Zawsze myślałam o sobie w ten sposób, wielu z was pewnie też! Miewam co prawda problemy z układem oddechowym czy stany przewlekłego zmęczenia, ale mówiłam sobie “kto nie ma?” i nie słuchałam swojego ciała przez długie lata (sami pewnie wiecie, siedząc w biurze o to szczególnie łatwo).Aż pewnego dnia uderzyło mnie to , ilu moich znajomych zaczyna chorować (a niektórzy z nich są jeszcze MŁODSI ode mnie). U koleżanki wykryto stwardnienie rozsiane, u innej toczeń, u 5 moich koleżanek rozpoznano zmiany przednowotworowe, u 3 nowotwór. U co najmniej 15 ludzi z mojego otoczenia rozpoczęły się poważne problemy z tarczycą. U przyjaciółki poważne zmiany ginekologiczne. Chciałabym czuć się forever young i wierzyć w to, że mnie to nie dotyczy, ale wcinając pizzę i popijając ją colą, coraz trudniej było mi to sobie z nas może to spotkać – nie znamy do końca naszych genów i dobry news jest taki, że możemy wzmacniać organizm, dbać o jego stan i tym samym minimalizować albo chociaż opóźniać starzenie i postępowanie zmian. Możemy pokochać swoje ciało i otoczyć je opieką, by służyło nam jak najdłużej. I wówczas samoistne procesy już tak nas nie przerażają, nie budzą lęku, bo mamy świadomość, że robimy to, co możemy, by chronić narzędzie do życia – nasze ciało. Bo tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy z istnienia wielu organów, zanim nie zaczną boleć. A one codziennie pracują jak szalone, żebyśmy mogli prawidłowo funkcjonować. Zasługują na choć małe i ciche “dziękuję”.Zupełnie szczerze – od kiedy sobie to uświadomiłam, zwracam uwagę na to, co jem i bardziej słucham zaleceń lekarzy czy dietetyków, którym ufam. Czuję, że moje życie jest w moich rękach i realnie sprawia mi to radość, pomaga pozostać spokojną (choć jak każdemu, zdarzają mi się momenty niepokoju). Czy warto o siebie dbać? Warto. Ja sobie tłumaczę (kiedy mi się akurat mniej chce), że lepiej samemu, niż pozwolić by kiedyś musiał za nas to zrobić ktoś inny. Odkrywam coraz bardziej, że to może być olbrzymią frajdą i przyjemnością. Myślę, że to dobra inwestycja, która procentuje w też sięgnęłam po książkę dr Anreada. Jej hasło przewodnie to “Mądrze jeść, mądrze pościć, dłużej żyć”. Kto by nie chciał? Jasne, okazuje się, że prawie każdy, ale no właśnie, nie zawsze jesteśmy przystać na wyrzeczenia, których zdrowsze życie wymaga. Książka prezentuje najświeższą wiedzę na temat odkryć dotyczących zdrowego odżywiania się i omawia terapie chorób przewlekłych – również tych cywilizacyjnych, które tak często dotykają i naszych bliskich. Dr Michalsen mówi: “Jedząc to, co dla nas dobre, możemy uwolnić się od wielu dolegliwości, wzmocnić organizm, uaktywnić procesy samonaprawcze i poprawić samopoczucie, a więc i jakość życia”. Rozdziały o poszczeniu ominęłam, bo na razie wydaje mi się, że to zbyt zaawansowana wiedza, na którą nie jestem gotowa, ale z pozostałych chętnie skorzystam, bo od dawna czuję, że pora mocniej o siebie zadbać, żeby w przyszłości nie żałować zaniedbań. Szczególnie, że doktor szczerze zachęca do niestosowania zerojedynkowej metody: albo wszystko albo nic. Małe kroki w kierunku świadomej diety i brania zdrowia we własne ręce też się bardzo liczą. Każdy mały akt nie jest bez nie czynić zbyt dużych spoilerów, podzielę się z wami taką małą garścią ciekawostek z książki:soczewica jest wyjątkowo zdrowa, obniża poziom cukru we krwi, zawiera substancje balastowe i jest prebiotykiem (ucieszyło mnie to bardzo, bo to jedno z moich ulubionych warzyw – soczewica z curry i mleczkiem kokosowym to raj dla podniebienia!)egzotyczne i na ogół bardzo drogie jagody acai czy goi nie są wcale zdrowsze od naszych rodzimych jagód czy borówki amerykańskiej, a często są naszpikowane o wiele większą ilością pestycydów i innych szkodliwych substancjikurkuma ma silne działanie antynowotworowe. Intensywnie sięga się po nią w Indiach – kraju, o ubogiej służbie zdrowia i niskim komforcie życia. Pomimo niedogodności, przeludnienia, ogromnego smogu i często dramatycznych warunków higienicznych, liczne badania sugerują, że hindusi rzadko zapadają na nowotwory własnie dzięki temu, że kurkumina jest stałym elementem ich diety – statycznie każdy spożywa dziennie ok. 2 g kurkumy. Kurkumina (substancja czynna zawarta w kurkumie) chroni przed rakiem jelit, wspomaga lecenie polipów jelitowych, udowodniono też jej pozytywny wpływ na inne choroby układu trawienia, choroby mózgu, reumatyzm i choroby płuc. Żeby zwiększyć jej wchłanialność, najlepiej spożywać ją z dodatkiem owsiance zielone światło! To podobno jedno z najzdrowszych możliwych śniadań. Owiec wpływa na obniżenie poziomu cukru we krwi i zawiera sporo beta glukanów, które w udowodniony sposób łagodzą objawy alergii, kataru siennego oraz chorób autoimmunologicznych. Michalsen doradza posypanie owsianki cynamonem i ozdobienie jej kilkoma orzechami, najlepiej dowiodły badania opublikowane w “British Medical Journal” dotyczące produktów silnie przetworzonych – spożycie nieprzetworzonej żywności jest zdecydowanie zdrowsze. Częstsze spożywanie produktów mocno przetworzonych bezpośrednio wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na nowotwór. Zdanie doktora Michalsena jest takie – jeśli nas na to stać, powinniśmy kupować produkty z bardziej ekologicznych upraw. Dodaje też, że nie warto kupować przedrożonych produktów, które będziemy jedli np. raz w miesiącu, bo zbawienny wpływ takich dodatków i suplementów będzie bardzo nikły. Lepiej postawić na bardziej budżetową zdrową żywność, ale sięgać po nią jest moim zdaniem bardzo warta uwagi, bo sporo w niej wskazówek dotyczących rzeczy, które realnie i bez dużych nakładów finansowych jesteśmy w stanie zmienić. I mogą to być małe, bezbolesne ulepszenia. Nie musimy przecież od razu wywracać wszystkiego do góry nogami i przeprowadzać ogromnej rewolucji, zawsze lepiej zrobić coś nawet bardzo małego, niż nic. Organizm każdy gest auto-miłości przyjmie z wdzięcznością (brzmi może jak frazes, ale przyrzekam, że nawet po wprowadzeniu małych modyfikacji codzienności, bardzo to czuję). 2. Potęga niedoskonałości // Thomas NavarroOd czasów, kiedy zainstalowałam Instagrama (ile to już lat temu, kto policzy?), jestem narażona na ciągły atak perfekcjonizmu. Jak z resztą my publikacji nieskazitelnych twarzy, mieszkań bez ani grama kurzu, stuprocentowo poprawnych treningów, relacji podróżniczych rodem z najpiękniejszych katalogów. Wszystko jest równe, symetryczne, błyszczące i czyste. Każdy jest uśmiechnięty i superproduktywny. Każdy odnosi sukcesy i funkcjonuje w przeszczęśliwym związku, w którym nie ma miejsca na kłótnie, są za to tony róż i drogich motywuje – i inspiruje do pracy nad sobą i własnym życiem – ale i frustruje, prawda? Bo ścigamy za czymś niedoścignionym. I czymś co często nie istnieje – fotografuję ludzi, więc wiem jak modelki z Instagrama wyglądają bez makijażu. Równie pięknie, bo są wtedy prawdziwe i naturalne – ale nie mają jednolitej cery czy gigantycznych oczu, o których ich obserwatorki tak marzą i których im zazdroszczą! Bo to byłoby nieludzkie. A jednak wierzymy, że one być może naprawdę je mają i obwiniamy siebie za to, że my nie jesteśmy aż tak idealni (no i nie mamy tych wyłupiastych, wielkich oczu).Związki, które na Instagramie wydają się oazami miłości i polukrowanej czułości, w rzeczywistości nieraz są po prostu pasmem robienia sobie wspólnych selfie, przy których facet często wzdycha i mówi “kur*e, po co to wszystko, wyluzujmy, jestem zmęczony, daj żyć’Spodobały mi się słowa zapowiadające książkę:“W naszych wyobrażeniach wszystko musi być najlepsze. Mamy wysokie oczekiwania i ciągle podwyższamy sobie poprzeczkę. Mówimy z dumą “jestem perfekcjonistą, goniącym za ideałami”. Ale perfekcjonizm to pułapka i tylko z pozoru przynosi korzyści. Zamiast nas uszczęśliwiać, częściej odbiera nam prawdziwą radość z życia”Tomas Navarro, autor tej pozycji, to hiszpański psycholog. Rozpisał się, by podpowiedzieć nam (bazując na swoim ponad dwudziestoletnim doświadczeniu w zawodzie) jak skutecznie urzeczywistniać cele (i że czasami “wykonane jest lepsze niż idealne”), jak ustalać zdrowe priorytety i jak radzić sobie z własnymi niedoskonałościami, jak i niedoskonałościami naszych też poprzednią książkę Tomasa “Kintsugi, jak czerpać siłę z życiowych trudności” – i zupełnie szczerze, miałam chwile zwątpienia, bo to była długa i ciężka lektura. Ta jest lżejsza i czyta się ją przyjemniej. Jest napisana w bardziej przystępnej formie, a zdania są krótsze (może to kwestia innego tłumacza).To wartościowa, dająca do myślenia pozycja. Motywuje, ale też tłumaczy wiele naszych zachowań (sporo się z niej o sobie dowiedziałam, choć to czasami niewygodne, przyznaję, haha).Przytoczę wam dwa fragmenty, które mocno mnie pokrzepiły w trudnym momencie walki z pracą: Opaść z sił to rzecz ludzka. Podobnie jak strach, niepewność czy odczuwanie wątpliwości. Czasami mamy wrażenie, że nie robimy postępów i czujemy blokadę. Myślę, że to dobry moment, by przystanąć i obejrzeć się za siebie. By przyjrzeć się zmianie, jaka w nas zaszła, przyjrzeć się progresowi, który zrobiliśmy. Mniejszy lub większy, ale na pewno zauważalny. Nikt nie ma pojęcia, ile kosztowało to was energii i wysiłku. Nie pozwalajcie więc innym, by was to swojego rodzaju próba przewidywania przyszłości. To coś, co uznajemy za możliwe i chcemy, by się wydarzyło, niezależnie od tego, czy nasze przekonanie jest realistyczne i racjonalne, czy nie. Każdy z nas ma swoje oczekiwania, co więcej, mamy prawo mieć takie oczekiwania, jakie tylko sobie życzymy. Jednak pamiętajmy, że duża wiara w nasze oczekiwania nie oznacza, że samoistnie przerodzą się one w rzeczywistość. Każdemu oczekiwaniu należy nadać “operacyjność”, a więc uczynić z niego zestaw celów i zabrać się do pracy. Tylko wtedy oczekiwania będą miały szansę się ziścić. Pragnienie czegoś bez podejmowania działań jest nic nie warte. 3. Jak uspokoić swoje myśli // Sarah KnightPodtytuł książki dedykuje tę pozycję tym, którzy martwią się na trochę mi, a trochę nie mi – bo czasami martwię się za dwóch, a czasami nie martwię się wcale, choć jednak to fundamentalny fakt – martwienie się potrafi obniżyć jakość życia i sprawia, że nie doceniamy tego, co mamy, bo jesteśmy już myślami przy potencjalnych, hipotetycznych dużej, uproszczonej metaforze – dostajemy od życia talerz ulubionego makaronu, jeszcze jest pełen, a już martwimy się tym, że za chwile będzie pusty. I przez to urok delektowania się i błogiego smakowania znika, bo obawy biorą Knight pisze wiele rzeczy prosto z mostu, bez owijania w bawełnę. Wykłada kawę na ławę, pewnie dlatego zwana jest poradnikowym antyguru – nie tłumaczy wszystkiego w zawiły i bardzo obszerny sposób, jak większość poradników wydanych przez naukowców, psychologów i czyta się szybko i przyjemnie, bo tekst jest bardzo czytelny, podzielony na wiele podrozdziałów, ciekawostek i podpunktów. Sarah tłumaczy jak wziąć życie w swoje ręce i przestać tracić horrendalnie ogromne ilości czasu na niepotrzebne czynności, które bardziej nas dołują i wysysają energię, zamiast pomagać. Momentami zdaje się na nas krzyczeć, ale to dla naszego dobra. Uświadamia ile życia tracimy na snucie czarnych scenariuszy, zamiast po prostu skuteczniej działać, ale też nie zadręczać się stuprocentową powagą i ciągłą presją. Po przeczytaniu tego, co Sarah miała do powiedzenia, poczułam duży zastrzyk motywacji, żeby odłożyć narzekania na bok, docenić swoje umiejętności i je po prostu wykorzystywać. I od 2 tygodni obserwuję, że – choć czas pandemii to duża próba dla postanowienia minimalizacji ilości zmartwień – że martwię się trochę mniej. Mniej mówię, więcej robię. Więc jeśli dorzucimy do lektury trochę samozaparcia, mogą wyjść fajne zaostrzenie apetytu, zostawiam was z dwiema myślami Knight: “Czas jest zasobem ograniczonym od samego początku. Więcej ci go nie wyprodukują. Co oznacza, że w końcu ci go zabraknie i nie zdołasz zrobić wszystkiego – włącznie z popadaniem w histerię i zamartwianiem się tym co ma się wydarzyć lub się wydarzyło. Po co wydawać go więc na te zmartwienia, skoro możemy zainwestować go w działania lub odpoczynek, które w znacznym stopniu poprawią jakość tego czasu, który nam pozostał?” A te porady, tak myślę, mogą przydać się i dziś, w obliczu izolacji lub kwarantanny, którą przechodzimy:Pięć wskazówek jak się uspokoić w obliczu światowego kryzysu:Ogranicz wystawienie na informacje. Dobrze poinformowany obywatel nie musi zbierać informacji przed śniadaniem, przy śniadaniu, na sedesie, na rowerze treningowym, w trakcie pracy, a na dodatek tuż przed zaśnięciem. Jednorazowa sesja informacyjna (lub opcjonalnie dwie krótsze) powinna wystarczyć, żebyś nie wypadł z obiegu, a równocześnie utrzymał ciśnienie na przyzwoitym równowagę. Jeśli nie jesteś w stanie unikać dwudziestoczterogodzinnego cyklu medialnego, w zamian za każdy zły news, zafunduj sobie coś, co ukoi twoje nerwy. Możesz spoglądać na ulubione zdjęcia lub wymyślić inne się w temat. Być może wyda się to sprzeczne z intuicją, ale zagłębienie konkretnego bieżącego wydarzenia, które akurat wywołuje w tobie najmocniejszy oddźwięk, może pomóc w pokonywaniu tych najbardziej paranoicznych coś. Napisanie gniewnego listu – do światowego lidera, lokalnego radnego czy rzeczniczki – może ci naprawdę pomóc. Zostało naukowo dowiedzione, że pisanie pamiętnika pomaga odzyskać spokój, dzięki przelaniu gorących, kłębiących się myśli na dobro. Kiedy sama czuję się bezradna w obliczu stanu świata, darowizna na rzecz dobrej sprawy jest jedną z tych rzeczy, które dają mi człowiek jest inny i każdego z nas motywuje trochę coś innego. Mnie te pozycje skłoniły do przemyślenia wielu kwestii związanych z dbaniem o swoje życie i docenianiem go na co dzień, nie tylko od święta, kiedy nadarza się ku temu okazja, czyli odpowiednio duży sukces. Książki często nie są gotowymi rozwiązaniami, a takim impulsem do własnego, spersonalizowanego działania lub ułożenia nowego na wasze ulubione książki lub propozycje, które odmieniły wasze spojrzenie do doceniania swojej codzienności! 🙂 Koniecznie podzielcie się w komentarzach.

teksty które odmieniły życie codzienne polaków